Sunday, 23 June 2013

Przed nami wybory prezydenckie



Z tego, co słyszałem, to prezydenta Polski wybiera naród w bezpośrednich wyborach a nie partie polityczne. A, więc tym razem uwolnijmy partie polityczne od trudu wyznaczania swoich kandydatów. One, mają przecież tyle spraw na głowie, tyle problemów pomiędzy sobą, że jak zdejmiemy z ich utrudzonych bark ten jeden problem, to na pewno będą nam wdzięczni i będą o tym pamiętać aż do swojego końca. Niech tym razem zastanowią się, którego z kandydatów narodu zechcą poprzeć, jeśli w ogóle ich poparcie będzie komuś potrzebne.
            Moim kandydatem na prezydenta Polski jest p. Antoni Macierewicz, wódz prawdziwy, orator i wielki patriota, mówiący płynnie, sensownie i poprawnie po polsku. Bo, jak mówi pewna sentencja – nie wystarczy tylko mówić do ludzi, trzeba jeszcze mówić do rzeczy. A inna jej podobna mówi podobnie – nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba jeszcze mówić do ludzi.
            To na tyle, tytułem wstępu.
            A, kto będzie Twoim kandydatem, bracie-Polaku?

Friday, 21 June 2013

Na diabła nam Ojczyzna?



Wrócę jeszcze na chwilę do zasadniczego pytania, nad odpowiedzią, na które powinniśmy, każdy z nas, pracować przez całe życie. Ta odpowiedź, poważna i odpowiedzialna, bowiem brzmi tak – Ojczyzna dana jest nam po to, aby ją bronić, rozwijać i przekazać lepszą następnym pokoleniom.

„by ZDROWYM być”



         

To tytuł mojego drugiego e-booka, który poświęcony jest zdrowiu i naturalnej medycynie. Ale, to nie jest pełna prawda. Aby w pełnym świetle przedstawić medycynę naturalną, konieczne jest, moim zdaniem, przedstawienie również współczesnej, ciągle jeszcze panującej, medycyny nienaturalnej.
                Zawarte tam opinie nie są tylko moimi opiniami. Są one owocem przestudiowania przeze mnie ponad 200 książek poświęconych tej tematyce. Ponieważ książki te były w większość napisane po angielsku, więc efektem ubocznym tych studiów, mam nadzieję w sensie pozytywnym w tym przypadku, są dwa Podręczne Słowniki poświęcone zdrowiu i medycynie. Słowniki te opracowałiśmy w zespole MLAPPS w formie aplikacji mobilnej na BlackBerry 10 i są prezentowanej na opracowywanej przez nasz zespół stronie internetowej zatytułowanej – Mulilingual Applications – , która niebawem zostanie oddana do użytku. Roboczy adres na razie jest – www.mlapps.blogspot.ca.
                Znowu, żeby nie przechwalać się za bardzo, oddam pole mojemu przyjacielowi, p. dr. Józefowi Kropowi, wybitnemu specjaliście medycyny środowiskowej, który po zapoznaniu się z maszynopisem tej książki zechciał wypowiedzieć o niej kilka słów. Oto one:
                Zamiast przedmowy
rozmowa z Dr. Józefem J. Kropem, specjalistą w dziedzinie medycyny środowiskowej i prewencyjnej
               
                – Niech Pan mi powie, czy Pan jest wrogiem tej nienaturalnej, sztucznej medycyny, farmaceutyków i operacji chirurgicznych przy byle okazji?             
– Dobrze, że Pan zadał mi to pytanie, bo to bardzo ważne z wielu punktów widzenia. Chciałbym to podkreślić, że chociaż jestem ogromnym zwolennikiem medycyny naturalnej, a w szczególności medycyny środowiskowej, to nie uważam się za wroga farmacji, ani za wroga chirurgii.
Niestety, chirurgia jest nam wszystkim potrzebna i farmaceutyki, pewne farmaceutyki, też są nam potrzebne. Ale jeżeli ktoś nam mówi, że farmaceutyki są najważniejsze, czy, że większość operacji jest niezbędna, to niestety z tym zgodzić się nie mogę. Owszem są czasem takie sytuacje, że operacja jest już niezbędna, ale dlaczego przedtem nic się nie robi, aby tej operacji uniknąć? Owszem, niektóre farmaceutyki, nawet antybiotyki, są nam potrzebne, ale dlaczego jednocześnie utrudnia się dostęp do ziół i naturalnych lekarstw?
               
– Myślę, że chyba pora już zakończyć naszą rozmowę.
– Jeśli można, ponieważ ma to być rozmowa’ zamiast Przedmowy’, więc pozwoli Pan na kilka słów od siebie na temat Pana książki ‘by ZDROWYM być’.
                Jak Pan wie z wielkimi oporami zgodziłem się na tę propozycję rozmowy-przedmowy, przede wszystkim, dlatego, że byłem bardzo wymęczony, bardzo zajęty, a objętość tej książki też mnie przeraziła. Ale kiedy już otworzyłem ją i zacząłem czytać, to jak Pan znowu wie, każdą wolną chwilę czasu mam dla Pana. Powiem Panu, że cała moja rodzina czytała ze mną tę książkę. Jest to po prostu wspaniała książka. Książka bardzo potrzebna. Książka dla każdego.
Ze swojej własnej praktyki lekarskiej dobrze wiem, że pacjenci na ogół mało wiedzą na temat zdrowia i współczesnej medycyny. A nawet, jeśli są chętni, żeby się dowiedzieć czegoś więcej o współczesnej medycynie, to nie bardzo mogą znaleźć odpowiednią książkę. Co jest jeszcze ważne, z mojego punktu widzenia, że nie podaje Pan w tej książce prawd do wierzenia, wręcz odwrotnie, mówi Pan – nie wierzcie mi, i sami przeczytajcie na ten temat w opracowaniach źródłowy. Nie jest to, zatem książka, którą można przeczytać i o niej zapomnieć. Jest to książka, którą trzeba mieć, czytać, i iść z nią dalej przez życie. I czytać następne książki na te tematy, które daną osobę specjalnie interesują. Wykaz bibliografii u Pana zawiera ponad 200 pozycji.  Żeby zdrowym być, to nie tylko lekarz, ale także pacjent, musi ciągle się dokształcać. Mam nadzieję, że w tym kierunku pójdą wszelkie zmiany.
A jeśli chodzi o działania na rzecz wyzwolenia się z niewoli medycznej, to jest to wręcz książka podstawowa, elementarz. Bardzo ważne jest to, że Pan w sposób prosty, przystępny omawia czasem przecież bardzo trudne tematy. Może nawet dobrze, że taką książkę napisał pacjent, a nie lekarz.
Może jedno małe wyjaśnienie. Kiedy biorę do ręki amerykańską książkę z matematyki, czy książkę komputerową, to na ogół wściekam się, bo te książki są takie niewykończone, nie kompletne. Wiele tematów jest niedokończonych, ciężko się z nich czegoś do końca nauczyć, czy dowiedzieć. Ale kiedy zacząłem pisać swoją książkę, to szybko zdecydowałem, że i ja napiszę tę książkę w ten sam sposób. Tylko, że cel mój jest zupełnie inny. Uważam, że jeszcze nigdy nikt nikogo niczego nie nauczył. Każdy musi się sam nauczyć, a książka i nauczyciel są głównie po to, aby zachęcić, wskazać cele i pomóc robić pierwsze kroki we właściwym kierunku. A dalej każdy może już kroczyć swoją drogą. Chyba, że bardzo tego nie chce. 
                – Ja myślę, że bardzo trudno będzie, po przeczytaniu tej książki, zmusić się do tego, żeby dalej zapomnieć o wszystkim i znowu przestać się interesować zdrowiem swoim i swoich najbliższych.
Dla kogo i dlaczego napisał Pan tą książkę?
– Prawda jest taka, że kiedy zacząłem zbierać pierwsze materiały na temat zdrowia, naturalnej medycyny, naturalnego odżywiania itp. myślałem głównie o swojej rodzinie i gronie najbliższych przyjaciół. Potem krąg ten dość szybko poszerzył się i objął Polaków zamieszkujących w Kanadzie i USA. Kiedy jednak Polska zaczęła ‘dążyć’ do Europy, i kiedy zaczęły docierać do nas informacje o tych wszystkich zmianach zachodzących w Polsce, trudno było nie zauważyć, że medyczna mafia też zaczęła się ‘troszczyć’ o Polskę i inne kraje Europy wschodniej. Przełomowym momentem dla mnie było sprawozdanie nadane w Polish Studio, w którym z wielkim zachwytem opowiadano o tym, że wzrasta w Polsce ‘spożycie’ lekarstw, i że wszystkie wielkie firmy farmaceutyczne już tam są i ‘zadbają’ o to, aby Polacy mieli dostęp do wszystkich tzw. lekarstw, produkowanych przez te firmy. Prawie się rozpłakałem wtedy i doszedłem do wniosku, że ta książka jest bardziej potrzebna tam w kraju, niż tutaj w Kanadzie. Starałem się od tego momentu tak wszystko ująć, aby i Polakom w kraju otworzyć oczy na ten świat, do którego tak szybko dążą.
– Sądzę, że jest to bardzo trafne posunięcie, bo wieści, jaki napływają z Polski są naprawdę niepokojące. Utrzymuję kontakt z kilkoma moimi kolegami w Polsce i wydaje mi się, że sprawy biegną tam w tym samym kierunku, w jakim my tutaj już je mamy, więc oczywiście dobrze by było przeciwdziałać temu, dopóki jeszcze nie jest za późno. Im wcześniej tym lepiej.
Mam nadzieję, że lektura tej książki może pomóc wszystkim Polakom uczyć się na cudzych błędach, a nie ciągle tylko na swoich.
– Tak jak mówiliśmy, u wielu ludzi, wiedza o zdrowiu i aktualnych problemach w tzw. systemie 'zdrowia', jest ciągle ujemna tzn. albo ludzie nic nie wiedzą o tych problemach, czyli zero, albo to, co wiedzą jest już dawno nieprawdziwe, czyli minus. Ponadto uważam, że niewłaściwe są stosunki pomiędzy lekarzem a pacjentem. Te relacje też muszą ulec zmianie. A będzie to możliwe tylko wtedy, gdy wszyscy, i pacjenci i lekarze, zrozumieją, że...zdrowie jest ważniejsze od choroby. To są główne powody, które skłoniły mnie do napisania tej książki.
– Chociaż pisał Pan tę książkę z pozycji ‘pacjenta’, to, jako lekarz chcę powiedzieć, że lekarze również powinni zainteresować się tą książką, bo wiele mogą się z niej nauczyć. Prawdziwy postęp w dziedzinie zdrowia, zmiany na lepsze, mogą być osiągnięte tylko wtedy, gdy lekarze i pacjenci będą razem współpracować ze sobą.
– Nawet, jeśli w tej książce dość gorzko piszę o lekarzach, to jednak chcę powiedzieć, że napisałem to wszystko tylko po to, aby łączyć a nie dzielić. Lekarze i pacjenci muszą być zawsze razem, wtedy i tylko wtedy hasło ‘by ZDROWYM być’ ma szanse powodzenia.
Zauważmy, że lekarze, apteki, szpitale, firmy ubezpieczeniowe i oczywiście firmy farmaceutyczne, mają pełne ręce roboty, tylko wtedy, gdy my pacjenci jesteśmy chorzy. Ale w prawdziwym systemie zdrowia, kiedy troska o zdrowie będzie ważniejsza od troski o choroby, też większość z nich będzie miała sporo roboty, ale zupełnie innej natury. Aktualnie cały system ‘zdrowia’ oparty jest na koncepcji ‘choroby’. Dla tego systemu najbardziej odpowiednim jest chyba określenie – ‘system chory’. Bo jest on chory sam w sobie, oparty na koncepcji ‘choroby’, generuje choroby, np. poprzez tzw. ‘efekty uboczne’ wielu farmaceutyków, główną jego troską są choroby, i ma sens tylko wtedy, gdy ludzie chorują, a prawie zupełnie jest nieużyteczny, gdy ludzie są zdrowi. Zatem, w interesie tego systemu jest, aby było jak najwięcej chorób i aby było jak najwięcej chorych.
Tymczasem, prawdziwy system zdrowia, bez żadnego cudzysłowu, powinien być oparty na koncepcji ‘zdrowia’. Co robić i czego nie robić, jak żyć, jak zorganizować życie ‘by ZDROWYM być’, to jest hasło dla tego systemu.
W tym ujęciu, przyznam się Panu, że medycynę środowiskową, jej rolę, widzę m.in., jako pomost, dzięki któremu możemy przejść od medycyny sztucznej, współcześnie nam jeszcze ‘panującej’, do medycyny naturalnej, medycyny XXI wieku. Mamy obecnie ogromną liczbę ludzi chorych, ludzi chronicznie chorych, którym trzeba pomóc, których, o ile to możliwe, trzeba uleczyć i następnie wspierać ich organizm wszystkimi możliwymi sposobami i środkami, pamiętając zawsze o tym, żeby, przede wszystkim nie szkodzić. A nade wszystko stworzyć na tej ziemi na nowo naturalne, czyli zdrowe środowisko dla człowieka i jego przyjaciół. I to jest, moim zdaniem, miejsce i rola medycyny środowiskowej.
Natomiast prawdziwa, czyli w pełnym tego słowa znaczeniu, medycyna naturalna, to moim zdaniem, taka sztuka życia, która dba o to, ‘by ZDROWYM być’, na ciele, na umyśle i na duszy, bo człowiek, to ciało+umysł+dusza, czyli c+u+d.
Dziękuję Panu bardzo za tę rozmowę. Jestem bardzo szczęśliwy, że Pana poznałem, że mogłem przeprowadzić z Panem te rozmowy i jeszcze wiele przy tej okazji się nauczyć.
Dziękuję Panu, że znalazł Pan czas i zechciał się Pan z nami podzielić swoimi przeżyciami, doświadczeniami, przemyśleniami i wiedzą 
Dziękuję Panu serdecznie za wszystko, co Panu już uczynił dla nas pacjentów i dla medycyny naturalnej, i życzę, aby znalazł Pan siły i Bożą pomoc i błogosławieństwo w realizacji wszystkich swoich planów oraz coraz większe zrozumienie i poparcie, szczególnie w środowisku polskim”.

Żeby Polska nie zginęła!




           
Tytuł mojego pierwszego e-booka powinien brzmieć właśnie tak, jak tytuł tego tekstu. Ale pod wpływem pieśni p. Jana Pietrzaka skróciłem go do dwóch słów i trzech kropek – Żeby Polska ….
            Nie będę się chwalił, jakie to świetne i mądre teksty znajdują się w tym e-booku. Staram się oddać w nich to, co myślę o Polsce i Polaków i zrobić to najlepiej, jak potrafię. A ponieważ niewiele potrafię, więc mamy to, co mamy. Czytelnik, oczywiście może mieć swoje i nawet odmienne zdanie.
            W tym miejscu, zamiast własnych przechwałek, pozwolę sobie zacytować opinię mojego przyjaciela z Ottawy, którego poprosiłem o przeczytanie tych tekstów, o uwagi i szczerą opinię. Dziękuję mu za wiele uwag i poprawek a co napisał zobaczcie sami.
Zamiast wstępu
                Oto mamy przed sobą zapis myśli jednego roku, roku tragicznego w naszej historii. Kiedyś będzie on porównywany z rokiem 1795. W tym sensie książka niniejsza jest dokumentem historycznym.
                Autor nie uważa się za pisarza ani za polityka, a po prostu za „zwykłego Polaka”. Nawet, jeżeli Emanuel Czyżo jest zwykłym Polakiem, na pewno nie jest Polakiem typowym czy przeciętnym. Niewielu jest Polaków, którzy wykazywaliby się tak głęboką troską o losy Narodu i Kościoła i równocześnie umieliby przelać tę troskę na papier. Emanuel Czyżo zapisywał to, co myślał w ciągu ubiegłego roku. Jednak nie pisał tego tylko dla siebie. Każdy piszący ma nadzieję, że jego myśli trafią od drugiego człowieka, że wywołają jakąś reakcję. Pisze nie dla siebie, a dla odbiorcy.
                Z kolei każdy, kto czyta, spodziewa się znaleźć w książce coś ciekawego, coś, co go wzruszy lub pobudzi do myślenia. Tutaj dążenia pisarza i czytelnika spotykają się. Następuje cudowne zjawisko komunikacji poprzez książkę.
                Czytelnik tej książki nie zawiedzie się. Znajdzie kilka konkretnych wskazówek, co może zrobić, jako Polak. Znajdzie zarys polskiej filozofii historycznej i religijnej Emanuela Czyżo. Przede wszystkim jednak przeżyje ten niezwykły moment, kiedy człowiek znajduje sformułowane na papierze swoje własne myśli i uznaje książkę za swoją własną. Takie przeżycie czytelnika jest chyba największą nagrodą dla autora za jego trud.

Piotr Wiesław Jakubiak

Tuesday, 18 June 2013

Kilka mitów do obalenia, Kilka spraw do załatwienia, od zaraz



 

Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
a Prawdom kazać, by stały za drzwiami
(C.K. Norwid)

Są takie problemy, które muszą być rozwiązane raz na zawsze i natychmiast, niezależnie od tego, kto i jak rządzi, ponieważ przynoszą ogromne szkody i rządzonym i rządzącym. Takim problemem są media.
            Wydawać by się mogło, że rządzący, którzy mają aktualnie ‘za sobą’ większość działających w danym kraju mediów, nie będą zainteresowani tym problemem. To jest trafne i słuszne spostrzeżenie, ale tylko wtedy, gdy ci rządzący są złoczyńcami, złodziejami i zdrajcami narodu i państwa, w którym rządzą. Natomiast rządzący, których wybrał naród, i którzy rozumieją, że władza to służba narodowi i państwu, powinni też oczekiwać, nawet domagać się i ustanowić takie prawa w państwie, aby media nie mogły manipulować prawdą. Aby podobnie, jak rządzący służyli dobru narodu, państwa i dobru rządzących. Aby przedstawiali im prawdę i tylko prawdę o życiu w kraju, o nastrojach w społeczeństwie, aby dopuszczali do głosu bez żadnych ograniczeń i manipulacji, zarówno rządzących, jak i rządzonych. Aby prawda służyła rządzącym w rządzeniu i rządzonym w życiu codziennym.
            A zatem, jeśli założymy, że mamy do czynienia z normalnym krajem, w którym i rządzący i rządzeni chcą wspólnego dobra, to musimy ukrócić raz na zawsze samowolę i rozbestwienie mediów.
            Najważniejszy mit, z jakim się spotykamy na każdym kroku, to mit, który mówi, że media, to czwarta, czy piąta, a niektórym wydaje się, że może i pierwsza, władza w kraju. Nic bardziej błędnego, fałszywego i szkodliwego.
Władza w tym kraju należy do narodu.
Naród wybiera prezydenta państwa, czyli przekazuje mu władzę, tzn. służbę dla dobra państwa i narodu. Jeśli on nie potrafi wywiązać się z tych zaszczytnych obowiązków nałożonych na jego barki przez naród, to naród powinien mieć również jasno sformułowane prawo i procedury pozbawienia go tego zaszczytu przed upływem kadencji, a nie dopiero po.
Naród wybiera Sejm i Senat, władzę ustawodawczą. Pomijam podstawowy dylemat, czytaj - mit – czy w Sejmie i Senacie zasiadają przedstawiciele narodu, czy przedstawiciele partii politycznych. Ale ponieważ sam Sejm przyznaje się do tego, że, kopiuję ze strony internetowej Sejmu – „Wszelka władza społeczności ludzkiej, początek swój bierze z woli narodu”, więc również i w tym przypadku musi być jasno sformułowane prawo i procedury pozbawienia tego zaszczytu posła, czy senatora, który nie potrafi wywiązywać się z tych zaszczytnych obowiązków, nałożonych na jego barki przez naród, przed upływem kadencji Sejmu, czy Senatu a nie dopiero po.
Kolejnym mitem jest twierdzenie, że Sądy ( i Prokuratury), to kolejna, trzecia, czy czwarta już władza w Polsce. Aby jakąś instytucję, czy organa państwowe nazywać władzą, władza musi być im przekazana przez naród. Nie słyszałem jeszcze o tym, aby naród powoływał, czy odwoływał sędziów, czy prokuratorów w Polsce.
W PRL-u była jeszcze jedna władza – Milicja Obywatelska – czyli władza ludowa. Przecież do funkcjonariusza MO nie mówiło się – panie milicjancie, czy tow. milicjancie, tylko – panie władzo, bądź pan człowiekiem.
Obecnie, jako kolejną już władzę czwartą, czy piątą, uznaje się media.
            Kto dokonał tej nominacji? Chyba same media!
            Może trudno sobie dzisiaj wyobrazić, aby naród przekazywał władzę mediom, ale może pora już, aby w państwie polskim ustanowić prawa, których muszą przestrzegać wszyscy ‘władcy’ i pracownicy mediów też.
Musimy raz na zawsze skończyć z tym, aby takie miernoty patriotyczne, i pod wieloma innymi względami, jak p. Michnik Adam, Lis Tomasz, Olejnik Monika i im podobni mącili w głowach nie tylko narodu, ale również i w głowach rządzących.
Dzisiaj media, to w dużej mierze armia złoczyńców. To front walki z narodem, z jego wiarą, kulturą, tradycją. To aparat do fałszowania rzeczywistości, do okłamywania narodu, do niszczenia tego, co święte i dobre dla państwa i narodu, oraz do szerzenie wszelkiego zła. Do osłaniania nierządu rządzących. Do kreowania ‘autorytetów’ i do niszczenia prawdziwych autorytetów.
I tacy złoczyńcy są w Polsce bezkarni. Mogą opluwać, mogą ośmieszać, mogą ranić, mogą zniszczyć, ba mogą zdegenerować naród i władzę, i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje poczynania, często za swoje zbrodnie, bo tak trzeba nazwać walkę z narodem i wyniszczanie narodu.
A przecież media mogą także służyć dobrze i państwu i narodowi, i rządzącym i rządzonym. Mamy tego przykłady nawet w Polsce. I takich właśnie, dobrych, patriotycznych, odpowiedzialnych, służących i rządzonym i rządzącym mediów nam potrzeba od zaraz w kraju, jeśli chcemy jeszcze uratować nasz kraj ojczysty od całkowitego wyniszczenia.
Zważywszy na ich poważną i odpowiedzialną rolę w państwie i narodzie, nie wolno dopuszczać do tego, aby większość mediów w kraju była w rękach obcych, nie-polskich, często wrogich nam sił.
            Nie jesteśmy bezsilni wobec tego panoszącego się zła.  Nie jesteśmy bezbronni wobec tych złoczyńców.
Zanim ustanowione zostaną odpowiednie prawa i Kodeksy Etyczne, módlmy się, aby ci, którzy pracują w mediach zrozumieli i przestrzegali praw naturalnych, praw Bożych, szanowali samych siebie, szanowali rządzących i rządzonych. A dopiero potem zajmowali się ewentualnym wykrywaniem błędów i zła wśród rządzących i naprawianiem tych błędów na bieżąco, a nie metodą wymiany ekip, jaką znamy wystarczająco dobrze z ‘okresu błędów i wypaczeń”.
W naszych patriotycznych arsenałach mamy jeszcze jedną potężną broń masowego rażenia zła. Jest nią powszechny bojkot wszelkich wrogich narodowi i szkodliwych państwu mediów.
Jeszcze kilka dni temu wydawało mi się, że ten dodatek do Platformy, że ona jest Obywatelska, też jest mitem. Ale dzisiaj widzę, że nie. Tylko my mylnie rozumiemy słowo – Obywatelska. Platforma jest Obywatelska, to znaczy, że potrafi obywać się bez obywateli, potrafi działać, potrafi ‘rządzić’ bez obywateli, a nawet wbrew obywatelom.
Bo jak inaczej zrozumieć decyzje KRRiT, do której wpływa 2.5 mln protestów-żądań o miejsce na multipleksie dla katolickiej i patriotycznej Telewizji Trwam, a ona sobie igra, kpi z narodu. I chociaż będzie musiała w końcu przyznać to miejsce jedynej, prawdziwie katolickiej stacji telewizyjnej, to jeszcze na dodatek tę decyzję próbuje odwlec o miesiąc, czy dwa?
A co powiedzieć o Sejmie, do którego wpływa 2 miliony petycji o zorganizowanie referendum w sprawie wieku emerytalnego?
A cóż powiedzieć o p. Tusku, który na 900 000 głosów rodziców w sprawie edukacji-deformacji nieletnich, pozwala sobie, jako największy mędrzec w Polsce, i w imieniu pozostałych mędrców, powiedzieć, że, cytuję z pamięci – jesteśmy przekonani, że te zmiany w edukacji będą dobrze służyć i maluchom i rodzicom też?
Co za bezczelność, co za arogancji, co za wrogość i lekceważenie wobec wyborców i całego katolickiego narodu!
Jedyny pożytek z tego, jaki widzę to ten, że mit obywatelskości Platformy obalił się sam.
Przed nami wakacje.
Nie biorę do ręki żadnej zagranicznej gadzinówki wydawanej w Polsce, przez całe wakacje. Nie włączam TVN i im podobnych stacji telewizyjnych, przez całe wakacje. Dam odpocząć moim nerwom, mojemu sercu, moim myślom od sączącego się z tych mediów zła, przez całe wakacje.
Tak postępowali Polacy w czasie II wojny światowej.
Tak powinni postępować Polacy w trakcie toczącej się właśnie III wojny światowej.