Monday, 30 September 2013

„z Bogiem”, czy „bez Boga”?



Wszyscy nasi współcześni mędrcy i wodzowie ubolewają nad tym, że Polacy są podzieleni. Jedni dzielą nas na lewaków i prawicę, inni na patriotów i sprzedawczyków, jeszcze inni na zwolenników PO i popleczników PiS-u, a jeszcze inni na Polaków i Europejczyków, a jeszcze jeszcze inni na zaścianek i … Itd., itd.
            Zacznijmy od spraw zasadniczych. Albo Bóg jest, albo Boga nie ma. 


Jeśli Boga nie ma, to jesteśmy skazani na rozważania w ujęciu p. Michalkiewicza, i w ujęciu p. prof. Zybertowicza, bądź w ujęciu wielu innych mędrców współczesnych, którzy nawet, jeśli uważają się za ludzi wierzących, to prowadzą swoje rozważania drogami bez Boga. Tak, jakby Boga nie było. Jakby Pan Bóg nie wtrącał się do polityki. Bo przecież wiemy wszyscy, że polityka, to brudne sprawy. Polityka dla polityków.  Bóg i Kościół nie są nam chwilowo potrzebni. Naród polski też nie jest nam potrzebny. Polonia, czytaj Polacy mieszkający poza krajem, też nie są nam potrzebni. Wystarczą nam Niemcy i Rosja, nasi odwieczni sąsiedzi. Wystarczy nam Unia Europejska. Wystarczą nam istniejące już partie polityczne i ich zwolennicy i poplecznicy. No i jeszcze ‘elity’ i ‘autorytety’.
            Ale, jeśli Bóg jest, i my Polacy, wierzymy w Boga, to wtedy wszystkie te podziały są psu na budę. To, wtedy musimy myśleć i postępować inaczej, jako ludzie wierzący. Bo nasz Bóg interesuje się wszystkim, i troszczy się o wszystko. I o los pająka, i o losy każdego pojedynczego człowieka, i o nasze rodziny i o całe narody i państwa też.
            Wiele badań, analiz, diagnoz, z jakimi się aktualnie spotykamy, traktują sprawy naszego państwa i narodu oraz wiele innych spraw tak, jakbyśmy to my, Polacy, byli za wszystko odpowiedzialni, byli wszystkiemu winni. I, jakby tylko od nas zależało uratowanie Polski, i reszty Europy też, od zagłady.
            A, moim zdaniem sprawy mają się tak, że i owszem, wiele zła w naszym kraju jest naszą ‘zasługą’. Ale do 100 tysięcy aniołów, nie wszystko. Niemałe ‘zasługi’ w tym zakresie, wyniszczania państwa i narodu polskiego, mają także nasi odwieczni sąsiedzi, to jest Niemcy i Rosja. Musimy sobie wreszcie powszechnie uświadomić, że od wielu już lat, od wieków nawet, głównym celem niesienia ‘pomocy’ Polsce i Polakom, przez Niemcy i Rosję, a nawet szerzej, przez Zachód i Wschód, jest wyniszczanie Polski i Polaków. I zadanie to jest nadal realizowane w całej pełni. Można mówić nawet, bez większej przesady, że Niemcy i Rosja toczą już z nami kolejną wojnę, tylko tym razem nowoczesnymi metodami ‘pokojowymi’.
            Wniosek drugi jest taki, że aby uratować Polskę i Polaków od całkowitego wyniszczenia, zniewolenia nas przez naszych odwiecznych wrogów, musimy unieszkodliwić i Niemcy i Rosję, oduczyć ich wrogości i nienawiści do Polski i Polaków.
            Nie uczynimy tego na drodze politycznej, poprzez porozumienia, układy miedzy państwami, czy między rządami. Oczywiście, nie można takich działań poniechać. Ale, aby one miały pożądany od wieków skutek, niezbędne są także porozumienia pomiędzy narodami. Dobrze by było, gdyby najpierw narody, niemiecki i rosyjski, zrozumiały i zechciały zapomnieć o niesieniu ‘bratniej pomocy’, a może nawet i o istnieniu państwa i narodu polskiego. Aby to osiągnąć, narody te muszą dowiedzieć się raz jeszcze, ile zła, nieszczęść, rozlewu krwi, śmierci i zniszczeń zawdzięczamy im tylko w okresie niezbyt odległej przeszłości. I znowu, jeśli tego nie czyni państwo, czyli ‘demokratycznie wybrane władze’ i w Polsce i w tych krajach, to muszą to wziąć na swoje barki obywatele tych krajów, eksperci różnych dziedzin, a także Kościół katolicki i inne Kościoły w tych krajach.
            My, nikomu, żadnemu sąsiadowi naszemu nie zagrażaliśmy, nie zagrażamy, i nie mamy zamiarów zagrażać. Ale, tego samego oczekujemy wreszcie i od nich. Już wiele razy podejmowali oni próby zniewalania, wyniszczenia państwa i narodu polskiego. I nigdy im się to nie udało. Więc może dość już tu prób. Niech te państwa i narody znajdą sobie inne cel i zadania do wykonania. Niech się może zaczną już uczyć, jak żyć w przyjaźni z innymi narodami. Albo/I, w jaki sposób naprawić, przynajmniej część wyrządzonych nam przez lata krzywd i strat, tylko materialnych.
            I znowu, jako naród wierzących, polecajmy te problemy miłosierdziu Bożemu. Módlmy się, aby Bóg w miłosierdziu swoim i swojej wszechmocy, usunął z serc i umysłów, Niemców i Rosjan, wszelkie plany zniewalania, ingerowania w wewnętrzne sprawy innych państw i narodów. Niech oni zaczną się troszczyć o swoje własne narody. A uczucia nienawiści i wrogości skierują na zło, które jest w nich i w ich krajach.
            Jeśli przyjmiemy, że wiele zła i wrogości napływa do nas z Zachodu i ze Wschodu, że ich głównym zadaniem i celem od lat, jest wyniszczanie Polski i Polaków, to podziękujmy im z całego serca za tą ‘dobroć’ i ‘troskę’ o nasze losy, i podejmijmy skuteczne i natychmiastowe działania, aby odciąć nasz kraj i naród od ich wpływów.
            Pierwszym, już wspomnianym krokiem w tym kierunku jest uświadomienie powszechne, że celem Niemiec i Rosji jest zniszczenie Polski i Polaków. My nie musimy nienawidzić Niemców i Rosjan. Ale my musimy odrzucić, znienawidzić wszelkie zło, które oni do nas sączą. Oni wyniszczają nas złem i fałszem. A my ‘wyniszczajmy’ ich prawdą i dobrem.
            Mam pewien problem z wyjazdami Polaków do pracy do naszych odwiecznych sąsiadów. Oczywiście, rozumiem, że brak pracy w Polsce i troska o losy rodziny są poważnymi argumentami. Ale pamiętajmy, że Polacy pracowali u Niemca, tylko ‘pod opieką’ z pistoletem w ręku, podobnie, jaki dla Ruska. Podczas II wojny światowej jednak nikt dobrowolnie nie jechał do Niemiec, czy Rosji do ‘pracy’. To z jednej strony, a z drugiej, pomimo okupacji, czy to niemieckiej, czy potem sowieckiej, jednak jakoś sobie Polacy radzili w kraju. A dzisiaj, nie potrafią? Czy nie chcą? Czy nie widzą tego, że pracując u Niemca, pracują dla Niemca, a nie dla Polaka? Czy nie widzą tego, że więcej szkodzą Polsce, niż jej pomagają?
            Po ludzku patrząc na otaczającą nas rzeczywistość, wszelkie plany i marzenia polskie wyglądają gorzej niż beznadziejnie. Ale z Bożą pomocą, to wszystko może wyglądać zupełnie inaczej.
            Reasumując, istniejące w Polsce problemy, istniejące w Polsce podziały, istniejące, czy pojawiające się metody ratowania Polski, a przy okazji i innych krajów Europy, od ponownego zniewolenia przez Niemcy i Rosje, można będzie rozwiązać tylko wtedy, gdy odrzucimy precz wszystkie istniejące, i wspomniane na wstępie podziały, a uhonorujemy tylko jeden – „z Bogiem”, czy „bez Boga”?
            Tylko takie podziały mają w sobie moc twórczą. Tylko takie podziały stwarzają jeszcze realne nadzieje na uratowanie Polski i całej Europy.
            Jeśli Polacy w swoich sercach i umysłach zaufają Bogu. Jeśli podejmą walkę ze złem, jakie jest w nas i wokoło nas, pod wodzą Chrystusa Króla. Jeśli bratnie narody, Ukrainy, Czech i innych krajów sąsiednich, pójdą za przykładem braci Węgrów i mam nadzieję i Polaków, i połączą swoje siły w tej walce. Tylko wtedy z Bożą pomocą możemy mieć nadzieję na ostateczne i rychłe zwycięstwo dobra nad złem w naszych krajach.
            Nasi sąsiedzi, Czesi, Ukraińcy, Słowacy, Litwini, Chorwaci i Węgrzy, muszą zapomnieć o starych podziałach i krzywdach. Muszą zrozumieć, że żaden z tych krajów i narodów w pojedynkę nie oprze się złu zalewającemu, zniewalającemu nasze kraje i narody, ze Wschodu i z Zachodu. Tylko razem pod wodzą Chrystusa jesteśmy w stanie oprzeć się i zwyciężyć w tej walce Zła z Dobrem.
            Każdy z nas, musi, zatem zastanowić się, czy chce dalej żyć tak, jakby Boga nie było? Czy chce żyć w Polsce, czy Europie „bez Boga”, czy „z Bogiem”? Te wybory, tylko ten podział zadecyduje ostatecznie o przyszłości i Polski i Europy. Tylko programy zmian oparte na Bożych fundamentach mają w sobie dobro i moc do obrony przed złem, i warunki do stworzenia godnego człowieka życia na tym łez padole. Wszystkie inne programy „bez Boga”, to utopia.
            Oczywiście, aby i Rosja i Niemcy zaprzestały wreszcie zniewalania innych narodów, te narody i te państwa muszą połączyć swoje siły, muszą być silne, silniejsze. Ale nie tylko gospodarczo i politycznie. Przede wszystkim muszą być silne duchem. Bo duch jest fundamentem i człowieka i rodziny i narodu. A to znaczy, w naszym przypadku, i w każdym innym, każdy Polak – silny wiarą, Bogiem silny, rodzina polska – silna Bogiem i naród polski – Bogiem silny.

No comments:

Post a comment