Friday, 27 June 2014

To zło ma wiele korzeni



Przyłóżmy rękę do pługa
 i wołajmy o wielkie zmartwychwstanie Narodu
z jego wad i nałogów.
(Kard. Stefan Wyszyński)

Oglądałem w internecie sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Sejmu w sprawie ‘afery podsłuchowej’, czytaj nagiej prawdy o tzw. reprezentantach narodu, ‘elitach’, ale zawsze w cudzysłowie. Widziałem w akcji p. Tuska i widziałem w akcji wielu ‘reprezentantów narodu’. Nie potrafię w kilku słowach opisać tej gromady ludzi zgromadzonych na posiedzeniu Sejmu. To musi każdy obejrzeć. Łza się w oku kręci, gdy się słucha i widzi tych ludzi.
            Wielu komentatorów uważało i pewnie nadal uważa, że ten rząd nadaje się tylko do dymisji, do zsyłki, najlepiej na Sybir. Zgadzam się z tym. Ale, mnie się wydaje, że sprawy w Polsce mają się nieco inaczej. Są dużo bardziej poważne i złożone.
Najpierw popatrzmy na ‘reprezentantów narodu’ zasiadających w Sejmie. Mam nadzieję, że wielu z nich nie zostałoby nawet wpuszczonych do lokalu o jakiej-takiej reputacji. A więc mogą nadal zasiadać w Sejmie bez obawy, że ich ktoś przyłapie na kłamstwach, przepraszam, na mówieniu prawdy o otaczającej ich rzeczywistości polskiej. Chyba, że rozpoczną się podsłuchy w lokalach klasy ‘budki z piwem’.
            Tych 237 ‘reprezentantów narodu’, mam nadzieję, chociaż pewności nie mam, zna już te – ‘nielegalne’, ‘przestępcze’ i ‘karygodne’ nagrania. Mam też nadzieję, że dla wielu z nich, są one wystarczająco jasne i zrozumiałe, bo przecież dla wielu z nich, to jest też i ich język. Tego języka nie wolno nam Polakom nazywać językiem polskim, to jest język popsl, co można odczytać, jako język pospolity w PO i PSL.
Już sam ten język odbiera im wszystkim prawo do traktowania ich, jako reprezentantów narodu. Ale, przecież nie to jest najważniejsze, że jest to język z rynsztoku.
            Treści tych rozmów, sprawy poruszane w nich i załatwiane, to kryminał, w normalnym państwie. Nie wiem może na świecie już nie ma normalnych w tym sensie państw. Ale nawet, gdyby ich już nie było, to nie znaczy, że my Polacy mamy tolerować takie przestępstwa. Bo pewnie większość a może i wszystkie to pospolite przestępstwa, czyli łamanie Konstytucji i praw obowiązujących każdego obywatela, który powołany został do pełnienia służby publicznej w państwie. Niestety, jak rozumiem, tych 237 na czele z p.Tuskiem, tego zupełnie nie rozumieją, a może nawet to ich nie interesuje. Bo przecież oni lepiej od nas wiedzą, jak się sprawy tam poruszane mają. Oni pewnie myślą i mówią to samo. A tylko ich zaskoczyło i zdenerwowało to, że teraz zna ich cały naród, nawet ich zaciekli zwolennicy.
            I co teraz z tym fantem zrobić, myśli nie jeden tuz z PO i z PSL?
            Innej drogi nie znają, więc po staremu grają z narodem w durnia. Czy inaczej można ocenić ‘rozmyślania’ p. Tuska, po dyskusji sejmowej nad jego pierwszym wystąpieniem? Oni tak grać będą, bo inaczej nie potrafią i nie chcą – my mamy większość w Sejmie, więc nic nam nie zrobicie!
            Ale dla nas najważniejszym problemem na dziś, nie na jutro, na dziś, nie jest słuchanie tego, co ma do powiedzenia p. Tusek, tylko odpowiedź na pytanie – a co my, Polacy, na takie gierki, na takie poniżenie państwa i narodu polskiego? A, co my, Polacy, na takie lekceważenie narodu, na takie wyniszczanie Polski i Polaków?
            Najczęściej słyszymy głosy – ten rząd, ten premier do dymisji, ten Sejm do rozwiązania.
            Ten premier i ten rząd do dymisji się nie poda. Ten Sejm się sam też nie rozwiąże. I nie daj Boże, żeby tak się stało w najbliższym czasie. Bo powiedzmy, że tak się stanie. Jutro p. Tusek poda się do dymisji a Sejm się sam rozwiąże. Wtedy czekają nas nowe wybory, czyli nowy Sejm i nowy rząd i nowy premier. Co to będzie za ‘nowy Sejm’? Co to będzie za ‘nowy rząd’? Co to będzie za ‘nowy premier’?
            Czy po tych oczekiwanych wyborach stanie się cud, a nawet jeszcze wcześniej przed wyborami? Czy może ci wszyscy złoczyńcy, złodzieje i zdrajcy po wyborach przeistoczą się w anioły, w patriotów. Nie ufałbym żadnemu z nich. Oni już dawno założyli, że wystarczająco skutecznie otumanili już naród, uśpili jego wrażliwość, pozbawili go cech normalnego uczciwego obywatela – wszyscy mamy coś na sumieniu, więc siedźmy cicho i kradnijmy dalej, dopóki jeszcze będzie co kraść, niszczmy co się da, dopóki jeszcze będzie coś do zniszczenia.
            To zło, jakie się zagnieździło w państwie i w narodzie polskim ma wiele korzeni. Żadne wybory nic tu by nie zmieniły.
Już wiele lat temu ks. prymas Stefan Wyszyński mówił:
Nie idzie, bowiem w tej chwili w Ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie też o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie się człowieka. Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało 'nowych ludzi plemię'. Bo jeżeli człowiek się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradzione i zginie”.
            Polska została pozostawiona sama sobie, nie ma przyjaciół na Zachodzie, nie ma również co liczyć na jakieś względy Moskwy. Dlatego w tej sytuacji należy tak postępować, aby maksymalnie zachować tkankę narodu i przeprowadzić Polskę przez ten uciążliwy okres. Oczywiście są granice, poza które nie wolno nam wyjść, ale trzeba jak najdłużej starać się o zapewnienie narodowi spokojnego bytowania i rozwoju”.
            Polska może żyć własnymi siłami, własnymi mocami, rodzimą kulturą wzbogacaną przez Ewangelię Chrystusową i przez czujne, rozważne działanie Kościoła”.

            Takich i podobnych myśli Sł. B. ks. Stefana kardynała Wyszyńskiego mamy setki, tysiące. Co z tego, skoro ani Kościół, ani naród, ani tym bardziej żadna z istniejących partii politycznych nie zdecydowali się pójść tą drogą, nakreśloną przez Wielkiego Prymasa Tysiąclecia.
            Wielu dzisiejszym mędrcom wydaje się, że usuniemy w cień kilku, czy kilkunastu złoczyńców i problem mamy z głowy. Nie, tych 237 złoczyńców, czy nawet  ich kilka tysięcy, to wierzchołek góry lodowej, to wrzód na ciele narodu polskiego. Aby ten wrzód usunąć trzeba najpierw wzmocnić cały organizm. Bo to jest, jak widzimy chyba gołym okiem, wrzód złośliwy, wrzód rozprzestrzeniający się po całym organizmie. A w tym organizmie brak mobilizacji, brak silnego systemu odpornościowego, który by się skutecznie i trwale oparł tej zgniliźnie. Brak sił, czyli brak ducha temu narodowi.  
„Niczym Sybir – niczym knuty
i cielesnych tortur król.
Lecz narodu duch otruty –
To dopiero bólów ból!”
(Zygmunt Krasiński, Psalm miłości, w. 216-219)
            Tu leży … pies (czytaj – naród) pogrzebany.
Tu, ani p. Kaczyński, ani żaden PiS nie wystarczy, żeby zahamować, usunąć, naprawić wszelkie zło, którego pełno i w kraju i w narodzie a potem przystąpić do pełnego uzdrowienia tego organizmu.
            To są zadania dla nas wszystkich – odbudować zdrowy i silny naród polski. Silny duchem, duchem prawdziwie polski, a nie europejskim, czy zachodnim. Tylko polski duch w polskim narodzie może podźwignąć ten naród z zagubienia, z otumanienia, i sprowadzić go na Boże ścieżki.
            To są zadania dla księdza i biskupa polskiego. To są zadania dla polskiego nauczyciela i wychowawcy. To są zadania dla polskich rodzin. To są zadania dla … każdego z nas.
            Ale oczywiście każda zbiorowość, każdy naród potrzebuje wodza. Wodza, który będzie znał ten naród. Wodza, który będzie słuchał głosu narodu. Wodza, który będzie szanował ten naród. Wodza, który będzie służył temu narodowi. Tylko takiego człowieka naród będzie słuchał. Tylko z  takim człowiekiem naród będzie zdolny do podjęcia walki i do zwycięstwa dobra nad złem w Ojczyźnie naszej.
            Dał nam przykład, nie Bonaparte, ale właśnie Sł. B. ks. Stefan kardynał Wyszyński, jak zwyciężać mamy, zło, które jest w nas i wokoło nas.
Wszelkie dobro i wszelkie zło ma swoje korzenie w rodzinach naszych, bo w nich są korzenie każdego z nas. I tych polskich świętych i błogosławionych. I tych polskich złoczyńców, złodziei i zdrajców.
            Raz jeszcze odwołam się do słów ks. prymasa Wyszyńskiego.
            Rodzina jest największą siłą Narodu i największą gwarantką bytu narodowego. Bez mocnej, czystej, zwartej, zespolonej rodziny nie masz Narodu”!
            Tym ludziom, którzy doprowadzili do odsłonięcia prawdziwego oblicza ‘demokratycznie wybranych reprezentantów narodu’, niezależnie od tego, czym oni się kierowali, należą się słowa uznania i podzięki, a nie łapanki i kary. Jeśli nie można ich pochwalić, to tym bardziej nie można ich ganić. Dzięki tym podsłuchom powinny natychmiast obudzić się w nas siły do ratowania Polski i Polaków od takich władców i rządzicieli, od takich premierów i prezydentów, ministrów, posłów, dziennikarzy, sędziów, prokuratorów, samorządowców, nauczycieli i wychowawców.
            Wielkie manewry mające doprowadzić do zmartwychwstania narodu polskiego z jego wad i nałogów możemy rozpocząć od rzetelnego realizowania krok po kroku programu Odnowy zawartego w Ślubach Jasnogórskich Narodu Polskiego. A pełne zrozumienie powagi sytuacji i znalezienie dróg wyjścia z kryzysu o wielu korzeniach zawarte jest w Dziedzictwie czynów i myśli wielkiego Prymasa Tysiąclecia, wielkiego Obrońcy, wielkiego Patrioty i wielkiego Nauczyciela narodu polskiego.
            Bo - Zdrowe siły narodu tkwią w narodzie a nie w partiach politycznych!

„Tylko silne kraje mogą przeciwstawiać się naciskom z zewnątrz. Idzie tu oczywiście nie tylko o siłę gospodarczą”




Rozmowy niedokończone z ks. Tadeuszem Guzem z roku 2010



USA: Sąd Najwyższy za wolnością dla działaczy pro-life



Katolicy przebudzeni. Wielkie protesty w całym kraju