Tuesday, 20 September 2016

P. Dr Józef Krop (6 z 6, zakończenie)



“ Ludzie nie umierają,
tylko popełniają powolne
samobójstwo”
Seneka

„Jeśli boli cię noga,
to nie szukaj wspaniałego bandaża,
aby ją owinąć.
Nie szukaj drogich lekarstw, maści itp.
Nie szukaj też najlepszego na świecie szpitala,
wyposażonego w najlepszy sprzęt medyczny.
I nie zgódź się na amputację nogi.
Usuń najpierw gwóźdź, który masz w bucie”
Dr Józef Krop

– Przed laty była taka moda ‘na ochronę środowiska’. Przyniosła ona wiele dobrego, ale chyba coraz trudniej mówić o ochronie naturalnego środowiska. Raczej powinniśmy już mówić o ochronie środowiska, bo ono jest coraz mniej naturalne. Są nawet ludzie, którzy uważają, że naturalnego środowiska już nie ma. Sądzę, że jest to jeden z najważniejszych problemów, który wymaga od nas wszystkich wielkiej mobilizacji, i przejścia od pięknych haseł do rzeczywistych działań. Tu mają wielką rolę do spełnienia nasi radni i nasi przedstawiciele w parlamentach.
W tym pierwszym etapie mówiło się wiele o środowisku naturalnym, ale jakby zapomniano o człowieku. Nieszczęśliwe były rośliny i zwierzęta, pola i lasy, nawet rzeki i jeziora, ale nie było tam troski o człowieka. To tak wyglądało jakby zagrożenie dotyczyło tylko roślin i zwierząt, a człowieka nie. Teraz człowiek też musi się znaleźć w tym środowisku, bo zagrożenie środowiska, stanowi również zagrożenie dla egzystencji człowieka. Jeśli nie będzie naturalnego środowiska, to nie będzie naturalnej żywności, naturalnych suplementów, czystej wody, powietrza itd. itd. Tak, już najwyższa pora przejść od pięknych haseł do rzeczywistych działań, pamiętając o tym, że mieszkanie, biuro i szkoła, fabryka i ulica, a także ogródek wokół domu, to też jest środowisko człowieka.

Dziwi mnie spokój, z jakim ludzie godzą się na te wszystkie zagrożenia. To są przecież zagrożenia nie tylko dla naszego zdrowia, ale to są zagrożenia podstaw życia na ziemi. A przecież ludzie nadal używają pestycydów na swoich trawnikach. Nadal palą. Nadal trują siebie i innych kosmetykami, proszkami do prania itd. itd. I ci sami ludzie przychodzą potem do lekarza z chorym dzieckiem. I nadal trudno im uwierzyć, że od nich wiele zależy, że od nich zależy zdrowie ich dziecka. To nie jest spowodowane tylko brakiem wiedzy, to jest może jeszcze bardziej spowodowane tym, że w telewizji, w prasie, w radiu, nie ma mowy o żadnych zagrożeniach. Natomiast pełno jest reklam, a ludzie to oglądają, i te reklamy ich ‘trują’ tak, jak te pestycydy i zdegenerowana genetycznie żywność. Ale znowu jest to temat na oddzielną rozmowę.
– Myślę, że chyba pora już zakończyć naszą rozmowę.
– Jeśli można, ponieważ ma to być rozmowa’ zamiast Przedmowy’, więc pozwoli Pan na kilka słów od siebie na temat Pana książki ‘by ZDROWYM być’.
            Jak Pan wie z wielkimi oporami zgodziłem się na tę propozycję rozmowy-przedmowy, przede wszystkim dlatego, że byłem bardzo wymęczony, bardzo zajęty, a objętość tej książki też mnie przeraziła. Ale kiedy już otworzyłem ją i zacząłem czytać, to jak Pan znowu wie, każdą wolną chwilę czasu mam dla Pana. Powiem Panu, że cała moja rodzina czytała ze mną tę książkę. Jest to po prostu wspaniała książka. Książka bardzo potrzebna. Książka dla każdego.
Ze swojej własnej praktyki lekarskiej dobrze wiem, że pacjenci na ogół mało wiedzą na temat zdrowia i współczesnej medycyny. A nawet, jeśli są chętni, żeby się dowiedzieć czegoś więcej o współczesnej medycynie, to nie bardzo mogą znaleźć odpowiednią książkę. Co jest jeszcze ważne, z mojego punktu widzenia, że nie podaje Pan w tej książce prawd do wierzenia, wręcz odwrotnie, mówi Pan – nie wierzcie mi, i sami przeczytajcie na ten temat w opracowaniach źródłowy. Nie jest to zatem książka, którą można przeczytać i o niej zapomnieć. Jest to książka, którą trzeba mieć, czytać, i iść z nią dalej przez życie. I czytać następne książki na te tematy, które daną osobę specjalnie interesują. Wykaz bibliografii u Pana zawiera ponad 200 pozycji.  Żeby zdrowym być, to nie tylko lekarz, ale także pacjent, musi ciągle się dokształcać. Mam nadzieję, że w tym kierunku pójdą wszelkie zmiany.
A jeśli chodzi o działania na rzecz wyzwolenia się z niewoli medycznej, to jest to wręcz książka podstawowa, elementarz. Bardzo ważne jest to, że Pan w sposób prosty, przystępny omawia czasem przecież bardzo trudne tematy. Może nawet dobrze, że taką książkę napisał pacjent, a nie lekarz.
Może jedno małe wyjaśnienie. Kiedy biorę do ręki amerykańską książkę z matematyki, czy książkę komputerową, to na ogół wściekam się, bo te książki są takie nie wykończone, nie kompletne. Wiele tematów jest nie dokończonych, ciężko się z nich czegoś do końca nauczyć, czy dowiedzieć. Ale kiedy zacząłem pisać swoją książkę, to szybko zdecydowałem, że i ja napiszę tą książkę w ten sam sposób. Tylko, że cel mój jest zupełnie inny. Uważam, że jeszcze nigdy nikt nikogo niczego nie nauczył. Każdy musi się sam nauczyć, a książka i nauczyciel są głównie po to, aby zachęcić, wskazać cele i pomóc robić pierwsze kroki we właściwym kierunku. A dalej każdy może już kroczyć swoją drogą. Chyba, że bardzo tego nie chce. 
            – Ja myślę, że bardzo trudno będzie, po przeczytaniu tej książki, zmusić się do tego, żeby dalej zapomnieć o wszystkim i znowu przestać się interesować zdrowiem swoim i swoich najbliższych.
Dla kogo i dlaczego napisał Pan tę książkę?
– Prawda jest taka, że kiedy zacząłem zbierać pierwsze materiały na temat zdrowia, naturalnej medycyny, naturalnego odżywiania itp. myślałem głównie o swojej rodzinie i gronie najbliższych przyjaciół. Potem krąg ten dość szybko poszerzył się i objął Polaków zamieszkujących w Kanadzie i USA.
Kiedy jednak Polska zaczęła ‘dążyć’ do Europy, i kiedy zaczęły docierać do nas informacje o tych wszystkich zmianach zachodzących w Polsce, trudno było nie zauważyć, że medyczna mafia też zaczęła się ‘troszczyć’ o Polskę i inne kraje Europy wschodniej. Przełomowym momentem dla mnie było sprawozdanie nadane w Polish Studio, w którym z wielkim zachwytem opowiadano o tym, że wzrasta w Polsce ‘spożycie’ lekarstw, i że wszystkie wielkie firmy farmaceutyczne już tam są i ‘zadbają’ o to, aby Polacy mieli dostęp do wszystkich tzw. lekarstw, produkowanych przez te firmy. Prawie się rozpłakałem wtedy i doszedłem do wniosku, że ta książka jest bardziej potrzebna tam w kraju, niż tutaj w Kanadzie. Starałem się od tego momentu tak wszystko ująć, aby i Polakom w kraju otworzyć oczy na ten świat, do którego tak szybko dążą.
Sądzę, że jest to bardzo trafne posunięcie, bo wieści, jaki napływają z Polski są naprawdę niepokojące. Utrzymuję kontakt z kilkoma moimi kolegami w Polsce i wydaje mi się, że sprawy biegną tam w tym samym kierunku, w jakim my tutaj już je mamy, więc oczywiście dobrze by było przeciwdziałać temu, dopóki jeszcze nie jest za późno. Im wcześniej tym lepiej.
Mam nadzieję, że lektura tej książki może pomóc wszystkim Polakom uczyć się na cudzych błędach, a nie ciągle tylko na swoich.
Tak jak mówiliśmy, u wielu ludzi, wiedza o zdrowiu i aktualnych problemach w tzw. systemie 'zdrowia', jest ciągle ujemna tzn. albo ludzie nic nie wiedzą o tych problemach, czyli zero, albo to, co wiedzą jest już dawno nieprawdziwe, czyli minus. Ponadto uważam, że nie właściwe są stosunki pomiędzy lekarzem a pacjentem. Te relacje też muszą ulec zmianie. A będzie to możliwe tylko wtedy, gdy wszyscy, i pacjenci i lekarze, zrozumieją, że...zdrowie jest ważniejsze od choroby. To są główne powody, które skłoniły mnie do napisania tej książki.
Chociaż pisał Pan tę książkę z pozycji ‘pacjenta’, to jako lekarz chcę powiedzieć, że lekarze również powinni zainteresować się tą książką, bo wiele mogą się z niej nauczyć. Prawdziwy postęp w dziedzinie zdrowia, zmiany na lepsze, mogą być osiągnięte tylko wtedy, gdy lekarze i pacjenci będą razem współpracować ze sobą.
Nawet, jeśli w tej książce dość gorzko piszę o lekarzach, to jednak chcę powiedzieć, że napisałem to wszystko tylko po to, aby łączyć a nie dzielić. Lekarze i pacjenci muszą być zawsze razem, wtedy i tylko wtedy hasło ‘by ZDROWYM być’ ma szanse powodzenia.
Zauważmy, że lekarze, apteki, szpitale, firmy ubezpieczeniowe i oczywiście firmy farmaceutyczne, mają pełne ręce roboty, tylko wtedy, gdy my pacjenci jesteśmy chorzy. Ale w prawdziwym systemie zdrowia, kiedy troska o zdrowie będzie ważniejsza od troski o choroby, też większość z nich będzie miała sporo roboty, ale zupełnie innej natury. Aktualnie cały system ‘zdrowia’ oparty jest na koncepcji ‘choroby’. Dla tego systemu najbardziej odpowiednim jest chyba określenie – ‘system chory’. Bo jest on chory sam w sobie, oparty na koncepcji ‘choroby’, generuje choroby, np. poprzez tzw. ‘efekty uboczne’ wielu farmaceutyków, główną jego troską są choroby, i ma sens tylko wtedy, gdy ludzie chorują, a prawie zupełnie jest nieużyteczny, gdy ludzie są zdrowi. Zatem, w interesie tego systemu jest, aby było jak najwięcej chorób i aby było jak najwięcej chorych.
Tymczasem, prawdziwy system zdrowia, bez żadnego cudzysłowu, powinien być oparty na koncepcji ‘zdrowia’. Co robić i czego nie robić, jak żyć, jak zorganizować życie ‘by ZDROWYM być’, to jest hasło dla tego systemu.
W tym ujęciu, przyznam się Panu, że medycynę środowiskową, jej rolę, widzę m.in., jako pomost, dzięki któremu możemy przejść od medycyny sztucznej, współcześnie nam jeszcze ‘panującej’, do medycyny naturalnej, medycyny XXI wieku. Mamy obecnie ogromną liczbę ludzi chorych, ludzi chronicznie chorych, którym trzeba pomóc, których, o ile to możliwe, trzeba uleczyć i następnie wspierać ich organizm wszystkimi możliwymi sposobami i środkami, pamiętając zawsze o tym, żeby, przede wszystkim nie szkodzić. A nade wszystko stworzyć na tej ziemi na nowo naturalne, czyli zdrowe środowisko dla człowieka i jego przyjaciół. I to jest, moim zdaniem, miejsce i rola medycyny środowiskowej.
Natomiast prawdziwa, czyli w pełnym tego słowa znaczeniu, medycyna naturalna, to moim zdaniem, taka sztuka życia, która dba o to, ‘by ZDROWYM być’, na ciele, na umyśle i na duszy, bo człowiek, to ciało+umysł+dusza, czyli c+u+d.
Dziękuję Panu bardzo za tę rozmowę. Jestem bardzo szczęśliwy, że Pana poznałem, że mogłem przeprowadzić z Panem te rozmowy i jeszcze wiele przy tej okazji się nauczyć.
Dziękuję Panu, że znalazł Pan czas i zechciał się Pan z nami podzielić swoimi przeżyciami, doświadczeniami, przemyśleniami i wiedzą 
Dziękuję Panu serdecznie za wszystko, co Pan już uczynił dla nas pacjentów i dla medycyny naturalnej, i życzę, aby znalazł Pan siły i Bożą pomoc i błogosławieństwo w realizacji wszystkich swoich planów oraz coraz większe zrozumienie i poparcie, szczególnie w środowisku polskim.

I abyśmy zdrowi byli
            na
            c+u+d,
            Emanuel Czyżo

No comments:

Post a Comment