Tuesday, 18 October 2016

DPT – Rodzina Bogiem silna! (11)




Pamiętajmy, że dla narodu rozwijającego się normalnie największą radością i łaską jest rodzina... Pamiętajmy, że jak długo w kołyskach będą płakały dzieci polskich matek, jak długo będą do nich zwracały swoje ufne oczy i serca, dotąd możemy być spokojni o przyszłość naszego narodu.
 (Wambierzyce, 17 sierpnia 1980)


            Wszyscy podziwiamy, jak Bóg jest ojcowski, rodzinny, jak bardzo liczy się z nami, jak mądrze zespala swoje wielkie plany z ludzkimi tęsknotami. Właśnie, dlatego Boże Narodzenie jest wybitnie rodzinną uroczystością.
            Boża Rodzina jest wzorem dla rodziny ludzkiej, rodzi i umacnia nowe obyczaje, wskazuje, jak każda ludzka rodzina może być Bogiem silna i radosna. 

            Toteż i moje serce pasterskie zwraca się dziś do Was, Rodziny katolickie, włącza się w waszą radość rodzinną, wyciąga ku Wam życzliwą dłoń z opłatkiem świętym i wypowiada braterskie życzenia świąteczne.
            Rodzice, doznajcie radości i pokoju ogniska domowego!
            Dziatwo i Młodzieży, odczuj wielką miłość twoich rodziców, bądź ich radością i pociechą.
            Wszyscy samotnicy, rozradujcie się wspomnieniami waszych lat dziecięcych w domu rodzicielskim.
            Dziękujmy Bogu w śpiewie kolęd za dar Rodziny Bożej i ludzkiej.
(Boże Narodzenie, 1961)

            Człowiekowi ciągle potrzeba serca. Potrzeba go przede wszystkim w rodzinie, drogie Matki i Ojcowie. Tak często umęczeni i utrudzeni, pamiętajcie:
            waszym dzieciom maleńkim czy chłopcom, na których skarżycie się niekiedy i załamujecie nad nimi ręce, wszystkim potrzeba serca: macierzyńskiej dobroci, ojcowskiego uśmiechu, życzliwości i dobrego słowa.
            Nie pójdą na ulice, nie będą biegać, chociażby w domu było najtrudniej, gdy poczują serce matki i dobrą dłoń ojca.

            Najmilsi, potrzebna jest wszędzie atmosfera wielkiej miłości, wiary i zaufania. W rodzinie i w parafii, w szkole i w domu dziecka, w przedszkolu i wszędzie.
            Cóż z tego, że będziemy mieli wspaniałe szkoły, jeśli nie będzie tam serca i wolności, jeżeli nie będzie tam miejsca dla Boga?
            Cóż z tego, że będą błyszczące przedszkola, jeżeli nie będzie tam ludzi z macierzyńskim sercem?
            Wyczytałem niedawno w jednej z gazet pedagogicznych, które wychodzą w Warszawie, że trzyletnie dzieci z przedszkola są na poziomie rocznych dzieci z rodziny. Chociaż jest tam wszystko, łącznie z zabawkami, które stoją w kącie, nie ma osób z macierzyńskim sercem, które by do tych dzieci zwróciły się z miłością, po macierzyńsku.
            Dlatego coraz częściej i nasi pedagogowie widzą, że jednak rodziny nic nie zastąpi, nawet najlepiej zorganizowana instytucja wychowawcza.
(Warszawa, 31.01.1960)


            Na zakończenie, Dzieci najmilsze, opowiem Wam bretońską legendę o rodzinie. Na północnym wybrzeżu Normandii był sztorm. Fale ogarnęły domek młodego rybaka. W domu żona i maleńkie dziecko. Trzeba je ratować!
            Mąż wyprowadza żonę z dziecięciem na strych, ale wody posunęły się wyżej, nad pułap. Wyprowadził ją na kalenicę dachu, ale i tam wody ich dosięgły. Stanął, więc na wyniosłym kominie, wziął żonę w ręce, a żona dziecię i tak stali. Woda podeszła już pod ramiona męża, ale on wciąż jeszcze dźwiga żonę, matkę życia, a matka nad sobą – owoc żywota swojego. To musi ocaleć! To jedno!
            Chwieją się już ostatnim wysiłkiem ramiona męża, zda się bezwładne ciało małżonki... W tej chwili podjeżdża łódź i ratuje dziecię. Rodzice zginęli, ale dziecko uratowane!
            Tak jest w legendzie, ale czyż w życiu się to nie powtarza?
            Pamiętajcie, że w rodzinie ważniejsze aniżeli Wy, Rodzice kochani, jest dziecię. Ono jest dla przyszłości. W nim jest wszystko: i Naród, i Kościół.
(Warka, 7.05.1961)

No comments:

Post a Comment