Monday, 3 October 2016

DPT – Rodzina Bogiem silna! (5)



Rodzice katoliccy! Życie, które z samego Boga przekazujecie waszym dzieciom, trwać będzie w nieskończoność i już nigdy nie umrze, jak sam Bóg trwa w nieskończoność i nie umiera.
Ta jest godność człowieka, że chociaż ma on początek, którego Bóg nie ma, to jednakże raz poczęty końca już mieć nie będzie, jak i Bóg końca nie ma.
W momencie poczęcia człowieka powstaje istota nieśmiertelna, której nic już zniszczyć nie zdoła. Nawet najbardziej przemyślne środki przeciwko poczętemu, a nienarodzonemu jeszcze życiu nie zdołają zniszczyć bytu poczętej osoby.
Ma już ona swój byt i jest niezniszczalną.
Nic nie pomogą lekarze, szpitale ani wola ludzka. Nawet sam Bóg z racji swej nieskończonej mądrości i dobroci nie unicestwi człowieka raz poczętego.
Stąd prosty wniosek, że tu ma się sprawa z Bogiem:
to On jest Ojcem i Sprawcą życia! 
 ***

I dlatego małżeństwo w założeniu swoim ma charakter święty, gdyż taki charakter nadał małżeństwu sam Bóg, zanim powstała jakakolwiek społeczność cywilna;
            gdy później władze publiczne zajęły się prawami małżeństw i określiły ich stan prawny, nie mogły już zmienić istotnego charakteru małżeństwa – jego świętości.
            A świętym jest małżeństwo zarówno ze względu na swoje pochodzenie, jak i z uwagi na swój cel, swoje prawa i głębokie znaczenie duchowe.
            Tej świętości pierworodnej małżeństwa, jako Bożej instytucji nie zdoła już nic zatrzeć.

            I dziś Kościół nam powtarza:
„Co Bóg złączył, człowiek niech się nie waży rozłączać” (Mt 19,6). Zbawienną będzie rzeczą myśleć, że ten mężczyzna, którego sobie biorę za małżonka, jest mi dany przez Boga; że ta kobieta, którą sobie biorę za małżonkę, jest mi wskazana przez Boga.
            Jak bardzo to pogłębia wzajemny szacunek, jak bardzo pomoże pokonać niejedną trudność, którą nastręcza szary dzień!

            Uświęcenie małżeństwa przez Chrystusa poszło tak daleko, że Chrystus ustanowił odrębny sakrament dla społeczności rodzinnej. Żaden inny stan, oprócz kapłaństwa, nie dostąpił tego zaszczytu.
(Komańcza, 21.09.1956)

            Wychowujecie nie tylko swoje dzieci, wychowujecie wzajemnie siebie. I pod tym względem nie ma różnicy między obowiązkiem ojca i matki, małżonka czy też małżonki. Przesądem jest, że tylko matka musi być religijna, a ojciec może być jakikolwiek, bo to i tak wszystko jedno.
            Obowiązki są równe: i męża i żony.
  
            Wychowujecie się także i uświęcacie wzajemnie, Rodzice katoliccy, przez wychowanie dzieci. Bo ilekroć stawiacie waszym dzieciom wymagania, musicie pamiętać:
            wymagam od mego syna, aby był trzeźwy – a czy ja sam jestem trzeźwy?
         Wymagam od mojej córki, aby była skromna – a czy ja sama jestem skromna?
         Wymagamy od naszych dzieci, aby były pobożne i posłuszne Bogu – a czy my sami jesteśmy pobożni i posłuszni Bogu?
            Każde wymaganie, które stawiamy naszym dzieciom, przypomina nam, że i my mamy obowiązek je wypełnić. Nie wystarczą przecież słowa – przykładów potrzeba!

            Obowiązkiem waszym jest wychować rodzinę w wierności obyczajowi ojczystemu, jak również w wierności samej rodzinie. Chodzi o to, aby ognisko życia rodzinnego jak najbardziej utrzymać i uświęcić, aby rodzina była miejscem szacunku i miłości męża do żony i dzieci, żony dla męża i dzieci, rodziców dla dzieci, dzieci dla rodziców.
(Jasna Góra, 15.08.1961)
 


No comments:

Post a Comment