Friday, 7 October 2016

DPT – Rodzina Bogiem silna! (8)




Ziemia polska ma być ziemią żywych, a nie umarłych. Dlatego rodzina polska musi rodzić żywe dzieci, nie trupy.
Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta – Naród.
.

 Rodzina jest niejako pierwszą świątynią, gdzie dzieci dowiadują się o Bogu, jest pierwszą szkołą wychowania chrześcijańskiego. To, co ojciec i matka przekażą dziecku z prawd wiary, tak zapada w duszę, jest taką siłą i potęgą, że pozostaje niezatarte w sercu człowieka nieraz do końca życia, choćby przeszedł on przez całe okresy błędnych dróg. Zdarza się, że po latach odejścia od Boga, a może i wojowania z Nim, człowiek udręczony życiem wraca do prawd, które wpoiła mu matka. Dlatego gdy Bóg jest usuwany z wychowania i ze wszystkich miejsc w życiu publicznym, musi się znaleźć w Polsce bezpieczne miejsce dla Niego.

Poza świątynią tym miejscem jest rodzina, najmniejsza komórka życia społecznego i najmniejsza społeczna komórka życia Kościoła.
Rodzina musi się stać twierdzą wiary, gdzie uratuje się życie Boże w Jezusie Chrystusie, gdzie przekaże się prawdy wiary dzieciom i młodzieży, gdzie usłyszą one o Bogu i Jego świętych prawach. Rodzice muszą się stać pierwszymi zwiastunami wiary dla swoich dzieci, a rodzina musi być małym domowym Kościołem.
Tak było zawsze w naszej historii. Rodzina polska była twierdzą wiary i polskości, była skarbcem kultury chrześcijańskiej w najcięższych okresach niewoli i prześladowania. Dlatego od tysiąca lat – mimo straszliwych prób i doświadczeń, których nie szczędziły nam dzieje – przetrwaliśmy, ostaliśmy się i jesteśmy Narodem katolickim. Dzisiaj też w rodzinie musi być przechowana wiara i chrześcijańska kultura Narodu, która tak boleśnie znika z naszego życia publicznego:
 „Twierdzą nam będzie każdy próg,
Tak nam dopomóż Bóg”.   
 (Gniezno, 15 sierpnia 1978)

Ziemia polska ma być ziemią żywych, a nie umarłych. Dlatego rodzina polska musi rodzić żywe dzieci, nie trupy.
          Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta – Naród.
Jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i Naród będzie żył; jeśli rodzina domowa uszanuje dziecię, będzie uszanowany w tej Ojczyźnie człowiek. Jeśli nie będą umieli uszanować maleńkiego życia, które się rodzi w komórce ogniska domowego, nie uszanują i życia obywateli, bo mordować nauczą się już w rodzinie. Naprzód będą mordować swoje dzieci, a potem innych obywateli...
I skończy się taki Naród, i sprawdzi się to, co o niektórych narodach już dzisiaj mówią słowami Pisma św.: „Imiona głupich będą wymazane z ziemi żyjących”.
Znacie dzieje powszechne, wiecie, jak upadały kultury i cywilizacje. Wiecie, jak wspaniałe narody, pełne potęgi i wiary w przyszłość, waliły się, szły w zapomnienie, a piaski przysypywały olbrzymie, kolosalne gmachy, które dzisiaj, ku podziwowi całego kulturalnego świata, archeologowie wydobywają. I myślą sobie: jeśli kolumny Balbeku są tak olbrzymie, jak potężny musiał być naród, który je wznosił? I nie masz, nie masz już tego narodu, pozostały tylko kolumny.
Czyżbyście wy młodzi, kolumny Narodu, chcieli, aby po was zostały tylko murowania i budowania i żadnego innego śladu w tej ziemi żyjących?
 (Warszawa, 7 maja 1958)

A kto wie, czy i dzisiaj nasza liczebność nie niepokoi i nie drażni ludzi, którzy boją się Narodu zdrowego moralnie i fizycznie, narodu liczebnego, wychowanego w duchu etyki chrześcijańskiej. Boją się zdrowej rodziny, dla której buduje się dziś zamiast mieszkań – klitki, w których nie ma już miejsca na dziecko, bo sami rodzice z trudem się tam mieszczą.
 (Warszawa, 28 grudnia 1978)

No comments:

Post a Comment