Friday, 14 October 2016

DPT – Rodzina Bogiem silna! (10)




Cnoty społeczne, domowe i ojczyste,

wychowywane są
w dobrze zorganizowanej rodzinie
 

          Gdy siedziałem drugi rok w więzieniu w Prudniku nad czeską granicą, we framudze mojego okna uwiły sobie gniazdeczko muchołówki. Przez miesiąc miałem wspaniałą szkołę. I chociaż przedtem uczyłem się przez wiele lat socjologii, polityki społecznej, ekonomii, prawa i innych nauk, to jednak powiem wam otwarcie: przez ten miesiąc nauczyłem się więcej, aniżeli na uniwersytetach! Przyjrzałem się, jak wygląda ład w ciasnym gniazdeczku, gdzie jest pięć piskląt, ojciec i matka. Było to wzruszające i budujące. Oglądałem prawdziwe dzieło społeczne...
Tyle można się nauczyć patrząc w gniazdko ptasie!
O ileż więcej, gdy patrzymy w gniazdo rodzinne, z którego przecież wszyscy wyszliśmy! Dlatego tak bardzo pragniemy dla niego szacunku i wolności wychowania rodzinnego. To jest naturalny, przyrodzony postulat wszelkiego ładu i porządku wyższego rzędu.
  (Warszawa, 27 grudnia 1959)


Znowu patrzymy na przedziwną instytucję – rodzinę.
Tyle potężnych organizacji zawaliło się w ciągu Tysiąclecia. Ale dotychczas człowiek nie ważył się rozłączyć na polskiej ziemi tego, co Bóg złączył. Wiemy, że nie ma wspanialszej i trwalszej społeczności jak rodzina. I choć próbowano oddać dzieci do przytułku, a kobiety wysłać do fabryki, przekonano się dzisiaj, że trzeba zawrócić z tej drogi. Nazaret jest najlepszą formą życia i wychowania młodego pokolenia, nie tylko przed dwoma tysiącami lat, ale i dziś.
 (Jasna Góra, 3 maja 1957)

            Wzywamy Ciebie, droga Młodzieży, do głębokiego poszanowania ogniska domowego. Życie wzięłaś z rodziny chrześcijańskiej i po Bogu, najwięcej zawdzięczasz ojcu i matce, chociaż byliby najbardziej nieudolnymi.
            Znakomita większość z Was, powołana będzie przez Ojca wszelkiego życia, również do przekazania życia pokoleniom, które po nas i po Was przyjdą.
            Cnoty społeczne, domowe i ojczyste, wychowywane są w dobrze zorganizowanej rodzinie.
(Jasna Góra, 26.08.1962)

            Droga Młodzieży!
            Musisz pamiętać o tym, że urodziłaś się i żyjesz w czasach wyjątkowych. Jesteś nadal pokoleniem bohaterskim. Jak twoi ojcowie na gruzach Warszawy, czy w strzeleckich rowach, własną piersią zasłaniali Naród przed niewolą, tak i Ty nadal musisz czuwać, by nie zagubić tego, co ofiarna śmierć ojców, a może i braci waszych uratowała.
            Pomoże Ci do tego Krzyż i Ewangelia!...

            Najważniejsze jednak jest to, aby między prawdą ewangeliczną a życiem naszym codziennym nie było rozbieżności. Trzeba tu apelować do wszystkich...
            Dla wszystkich pragniemy, by Ewangelia była pochodnią codziennego życia i każdego czynu. Chcemy, by nie było bolesnej rozbieżności między wspaniała wiarą naszego Narodu a życiem, które tak niekiedy zniekształca nasze chrześcijańskie oblicze i ku radości niewierzących sprawia, że często już nie czynimy wrażenia ludzi ochrzczonych.
 (Jasna Góra, 26 sierpnia 1957)

            Istnieją dziś potężne siły rozkładowe rodziny. Sumienie rodzinne tak często gwałcone jest szczególnie przez rozbicie rodziny, przez ułatwione życie.
            Zastanawia nas to, że już 200 lat temu, w okresie, gdy Polska konała, gdy obradował ostatni Sejm Rzeczypospolitej w Grodnie, zarysowały się dwa nurty moralno-społeczne. Zwolennicy jednego z nich – jak wiemy z akt Sejmu – oddawali się całkowicie egoistycznym celom: zabawa, zdrada domowa, małżeńska i zdrada Ojczyzny; przedstawiciele zaś drugiego szykowali się do Insurekcji Kościuszkowskiej. Jakże nieproporcjonalne były możliwości tych dwóch obozów!  Chwilowo wzięli górę pierwsi. Doprowadził do tego egoizm, samolubstwo i rozkład rodziny. Wtedy właśnie było bardzo dużo rozwodów. Działo się to głównie wśród arystokracji rodowej. To wielkie nieszczęście osłabiło wtedy naszą Ojczyznę i w rezultacie doprowadziło do niewoli trwającej półtora wieku. Ułatwione życie w rodzinie.
Czyż nie zastanawia nas to, że wszystkie środki ułatwionego życia, odrzucone przez encyklikę Humanae vitae, ciągle dochodzą do głosu, czyniąc z człowieka istotę niemalże nierozumną?
            A dzieje się to w pogoni za szczęściem. Ci, którzy rozbijają rodziny i porzucają dzieci, tłumaczą się: ”Przecież ja też mam prawo do szczęścia”... Ale czy możliwe jest szczęście, gdy na dnie dążenia człowieka leży pogwałcenie prawa Bożego, własnego ładu rozumu, woli i serca? Dlatego też tacy ludzie, szukający własnego szczęścia, skłóceni są z własnym sumieniem i nigdy tego szczęścia nie znajdują.
 (Warszawa, 6 stycznia 1981)

No comments:

Post a Comment