Tuesday, 4 October 2016

Od (sz) czepcie się od zdrowych ludzi, czyli Komu potrzebne są szczepienia?



‘Tylko prawda jest z każdej swej strony taka sama’
Seneka
     Jest to obszerny fragment z mojego e-booka p.t. „by ZDROWYM być”

             Zauważmy na początek kilka podstawowych spraw. Wokół szczepień jest ogromny szum. Wiele z nich jest ‘za darmo’, tzn. naszymi pieniędzmi, płacą inni, państwo bądź firma, w której pracujemy. Ale to jeszcze nie wystarcza, więc różnymi sposobami, straszy się nas, że przynajmniej niektóre z nich są obowiązkowe. W najtrudniejszej sytuacji są pracownicy służby zdrowia i dzieci w wieku szkolnym. A prawda jest taka, że “szczepienia nie są i nie mogą być w Kanadzie obowiązkowe, ze względu na konstytucję Kanady”.
            Jak jest w Polsce, dokładnie nie wiem.
            Tzw. szczepienia ochronne to ogromny biznes, bowiem szczepieniami z reguły obejmuje się całe regiony, liczne grupy ludzi, a nie tylko pojedyncze osoby. I nie tylko ludzi chorych, ale wręcz odwrotnie, głównie ludzi zdrowych a właściwie, to i chorych już i jeszcze zdrowych. Nic więc dziwnego, że liczba szczepionek i liczba ‘zalecanych’ szczepień rośnie z roku na rok.
            Wszystko w trosce o nasze zdrowie. Tak przynajmniej się nam to przedstawia.


            Owoce szczepień
            Od lat wmawia się nam, że szczepienia są po to, aby nas ustrzec przed różnymi chorobami, tak, jakby nie było już innych dróg zabezpieczających nas przed tymi chorobami. Ale jednocześnie nikt nam nie mówi o efektach ubocznych wielu szczepień, i o tym, że często szczepionka może także wpędzić nas w chorobę.
            W roku 1905 na Filipinach śmiertelność z powodu ospy (ang. smallpox) wynosiła 10%. Po przeprowadzeniu masowych szczepień, śmiertelność osiągnęła 25%. Pomimo tego, nie zrezygnowano z tych szczepień. Podobnie rzecz się miała w roku 1918. Śmiertelność wynosiła wtedy 54%, chociaż tym razem szczepieniami objęto 95% ludności. W stolicy kraju, Manilii, gdzie prawie każdy był zaszczepiony, śmiertelność osiągnęła aż 65%. Tymczasem na wyspie Mindanao, gdzie w ogóle nie poddano się szczepieniom, śmiertelność wynosiła 11%. Pomimo tego WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) nie zaprzestała tych szczepień.
            W roku 1976 w Stanach Zjednoczonych ogłoszono groźbę epidemii grypy, która miała być podobna do tej, która w latach 1918-19 pochłonęła 20 mln istnień ludzkich. Rząd USA wyasygnował więc $165mln na przygotowanie szczepień ochronnych. Z wielkim rozmachem rozpoczęto powszechne szczepienia i wtedy okazało się, że w wyniku tych szczepień wiele ludzi zaczęło poważnie chorować na zupełnie inne choroby. Szczepienia natychmiast przerwano. A ponadto zapowiadana epidemia grypy...... w ogóle nie wystąpiła.
            Szczepienia przeciwko gruźlicy (ang. tuberculosis) i przeciwko tężcowi (ang. tetanus), nie zabezpieczają nas od ponownego zachorowania na te choroby. I często ponowne zarażenie się jest dużo groźniejsze od pierwszego. Dlatego lepiej byłoby się w ogóle nie godzić na te szczepienia.
            Szczepienia przeciwko błonicy (ang. diphtheria) przeprowadza się wielokrotnie, chociaż panuje opinia, że jedno szczepienie w dzieciństwie uodparnia nas na całe życie.
            Szczepienia przeciwko grypie (ang. influenza) i przeciwko żółtaczce (ang. hepatitis B) są bardzo niebezpieczne, a wirusy te błyskawicznie uodparniają się na przeciwciała tych szczepionek. A więc szczepienia te są praktycznie mało skuteczne. A mimo to, nie tylko nie zaprzestaje się tych szczepień, ale masowo proponuje się ostatnio szczepienia przeciw grypie....... osobom starszym. I to ‘za darmo’.
            W USA masowe szczepienia przeciwko odrze przeprowadzone w roku 1989 podniosły poziom zachorowań na tą chorobę. Tak, że nawet w oficjalnym dokumencie stwierdzono, że ‘odra stała się chorobą zaszczepionych osób’. Ponadto wykazano, że szczepionka ta osłabiała odporność organizmu i podwyższała podatność na wszelkie infekcje.
            Przykładów tego typu ‘owoców szczepień’ można znaleźć w fachowej literaturze dużo więcej.
            Utrzymuje się, że głównie dzięki szczepieniom ochronnym, zmniejszyła się zachorowalność na takie choroby jak ospa, odra, paraliż dziecięcy i inne. Tymczasem przeprowadzone w Anglii badania wykazały, że zachorowalność na wiele chorób zakaźnych zmalała już wcześniej zanim wynaleziono szczepionki. Co więcej, jak pokazuje ostatni przykład, tam gdzie się przeprowadza szczepienia, tam ciągle ludzie chorują. A tam, gdzie się nie szczepi, zapomniano już o istnieniu wielu chorób. Ponadto okazuje się, że organizm zaszczepiony trudniej jest wyleczyć. 
            W roku 1979 Szwecja zakazała szczepień przeciwko krztuścowi (pertussis), z uwagi na ich małą skuteczność i duże zagrożenie dla zdrowia dziecka. Od tego czasu zmniejszyła się tam umieralność niemowląt i aktualnie wskaźnik umieralności niemowląt jest tam jednym z najmniejszych na świecie.
            W roku 1975 Japonia podniosła dolną granicę wieku dla tych samych szczepień (pertussis) do 2 lat uznając też te szczepienia za groźne dla dziecka. Od tego czasu syndrom tzw. nagłych zgonów niemowląt (Sudden Infant Death syndrom) w zasadzie już nie występuje.
            W takich krajach jak Kanada czy Anglia, gdzie szczepienia niemowląt nie są obowiązkowe, wskaźnik umieralności niemowląt jest niższy niż w USA, gdzie od 1960 wprowadzono obowiązek szczepienia niemowląt. Do roku 1960 USA zajmowały drugie miejsce na świecie wśród krajów z najmniejszą umieralnością niemowląt. Natomiast, po 40 latach obowiązkowych szczepień dzieci (34 szczepienia przed rozpoczęciem szkoły) spadły na 24 miejsce na tej liście.

            Metody alternatywne
            Uważa się, że najlepszym zabezpieczeniem przeciwko różnym chorobom jest nasz własny system odpornościowy, pod warunkiem, że się go nie zakłóca i nie osłabia. A szczepionka wprowadza właśnie takie zakłócenia do naszego organizmu i powoduje w wielu przypadkach osłabienie naturalnego system odpornościowego.
            Lekarz australijski, dr Archie Kalokierinos, w książce p.t. ‘Every Second Child’ opisał następującą historię. W rejonie zamieszkałym przez tubylców w Australii, zarządzone zostały szczepienia DPT (diphtheria (błonica), pertussis (krztusiec) i tetanus (tężec)). W wyniku tych szczepień zmarła prawie połowa dzieci, które zostały poddane tym szczepieniom. Zdaniem dr. Kalokierinos, przyczyną tych zgonów nie było, ani zapalenie płuc, ani zapalenie opon mózgowych, jak sugerowano, lecz niedożywienie tych dzieci, na skutek czego ich organizmy były bardzo słabo odporne.
            Na potwierdzenie tej oceny-hipotezy, dr Kalokierinos w swoim rejonie zastosował następującą procedurę.  Każde niemowlę 1-miesięczne otrzymywało po 100mg witaminy C dziennie, 6-miesięczne niemowlaki dostawały po 600mg witaminy C dziennie, 1-roczne dzieci dostawały po 1000mg, a dzieci 5-letnie i starsze po 5000mg dziennie. Rezultat był taki, że kiedy przeprowadzono tam takie same szczepienia, żadne dziecko nie umarło.
            Na podstawie tych doświadczeń, dr L.H. Smith opracował podobną procedurę dla tego typu szczepień, polegającą na wzmacnianiu organizmu odpowiednimi witaminami i minerałami. Niemowlęta, które kiedyś reagowały na te szczepienia, teraz przechodziły je bez żadnych komplikacji. Kiedy więc dr Smith sam przekonał się, że te metody przynoszą nadspodziewanie dobre wyniki, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, postanowił zainteresować i obciążyć tymi dodatkowymi, drobnymi kosztami, firmy ubezpieczeniowe, mając nadzieję, że biorąc pod uwagę minimalne koszty i skuteczność działania, firmy te zgodzą się na to bez chwili wahania. Jak sam pisze, miał nadzieję, że firmy ubezpieczeniowe zaraz opracują i prześlą odpowiedniej treści memo do wszystkich kolegów-lekarzy. Memo, powiedzmy następującej treści - ‘Słuchajcie, Smith opracował bardzo dobrą metodę, tanią witaminą C leczy i zapobiega różnym dolegliwościom, które dotychczas bardzo często kończyły się pobytem w szpitalu, który jest bardzo drogi’.
            I firmy ubezpieczeniowe rzeczywiście zareagowały natychmiast na jego propozycje, wysyłając......... donos do Board of Medical Examiners, że niejaki dr Smith używa w swojej praktyce lekarskiej metody nie sprawdzone, niebezpieczne, chociaż tanie. Board ‘zaproponował’ wtedy, aby dr Smith rozważył inną propozycję, a mianowicie, przejścia na emeryturę. Co też i uczynił. Po tym doświadczeniu dr Smith doszedł do wniosku, że w takiej sytuacji, jedyną drogą, aby wprowadzić te metody do praktyki lekarskiej, będzie poinformowanie o nich kolegów-lekarzy. I wtedy dokonał jeszcze jednego odkrycia, że koledzy-lekarzy są zainteresowani tylko używaniem dotychczas stosowanych lekarstw. Na jego uwagi mieli jedną odpowiedź - ‘Kolego, jeśli uda ci się te twoje wspaniałe metody opublikować w jakimś liczącym się periodyku medycznym, to może ci wtedy uwierzymy.’ Niestety, żaden periodyk medyczny nie zechciał opublikować tych metod. Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli zauważymy, że czasopisma medyczne są pod ‘opieką’ firm farmaceutycznych. A witaminę C można jeszcze nabywać bez recepty.
            Bardzo interesujący materiał do przemyśleń na ten temat zawarty jest w artykule dr. P. Ineao p.t. “The Benefit of Bacteria. Supporting Chidren’s Health” (alive #180). Artykuł zaczyna się od stwierdzenia, że jednym z najlepszych sposobów zapewnienia zdrowia twojemu dziecku jest.......... pozwolić mu chorować. Ta opinia może wydawać się szokująca. Ale podstawą tego podejścia jest założenie, że unikając szczepień na takie choroby wieku dziecięcego jak, odra (ang. measles), świnka (ang. mumps), różyczka (ang. rubella), ospa wietrzna (ang. chicken pox), szkarlatyna i koklusz (ang. whooping cough), a wspierając organizm dziecka naturalnymi metodami, przyczyniamy się do wzmocnienia jego systemu immunologicznego na całe życie.
            Opublikowane w 1997 roku badania lekarzy angielskich potwierdzają hipotezę, że infekcje wieku dziecięcego mogą,........... paradoksalnie, zabezpieczać przed zachorowaniem na astmę.
            Wszystko wskazuje na to, że najlepszym zabezpieczeniem przed wieloma chorobami zakaźnymi jest zdrowy organizm, naturalne pożywienie i mocny system odpornościowy. Wielu lekarzy zwraca uwagę na leki homeopatyczne, które mogą skutecznie zapobiegać wielu chorobom (zob. Alive #263, str. 52). Więcej na temat naturalnych metod zapobiegania różnym chorobom można znaleźć w pracy dr. Zoltana Rona p.t. „Natural Alternatives to Vaccination”.

            Niemowlęta       
            Wiele danych wskazuje na to, że obowiązkowe szczepienia dzieci mogą mieć wpływ na wzrost zachorowań na egzemę, zapalenie ucha, astmę i inne choroby. Zdaniem dr. Andrew J. Wakefield z Londynu, szczepienia przeciw odrze mogą powodować chorobę Crohna. Choroba ta bowiem była zupełnie nieznana przed rokiem 1970, kiedy to wprowadzono szczepienia przeciw odrze.
            Zwalczanie niektórych chorób, za pomocą szczepień i antybiotyków, może także prowadzić do wielu poważnych zagrożeń zdrowia, w wieku dorosłym. Ponieważ nie pozwalają one zazwyczaj do końca zwalczyć i usunąć z organizmu wszystkie zarazki oraz nie pozwalają, poprzez walkę rozwinąć się w pełni systemowi immunologicznemu dziecka.
            Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że szczepienia stanowią największe zagrożenie dla niemowląt. Przerażające dane, dotyczące szczepień niemowląt, opublikował kilka lat temu dr Mark R. Geiera. Z przeprowadzonych przez niego analiz wynikało m.in., że
- 79% przypadków zgonu niemowląt, poniżej 1 roku życia, nastąpiło w okresie 28 dni po szczepieniach
- 71% zmian mózgowych (ang. encephalopathy) u niemowląt wystąpiło w okresie 28 dni po szczepieniach,
ponadto,
-   92% zgłoszonych konwulsji gorączkowych
-   88% konwulsji niegorączkowych
-   66% nagłych zgonów
-   99% różnych urazów neurologicznych,
wszystko to wystąpiło w pierwszych 28 dniach po odbytych szczepieniach.
Stwierdził on ponadto, że 1 na 58  matek, które poddały się szczepieniom przeciw różyczce, zachorowały na zapalenie stawów.

Szczepienia przeciw grypie
Statystyka pokazuje, że aby uniknąć grypy, najlepszą metodą jest nie poddawać się żadnym szczepieniom przeciw grypie. Ale co zrobić, kiedy wszyscy nas do tego namawiają?
            Aby zorientować się „co jest grane?” czasem wystarczy tylko trzeźwe spojrzenie. W reportażu telewizyjnym podają np., że na 32 osoby, które poddały się szczepieniom przeciw grypie, 30 z nich złapało grypę. I jednocześnie w tym samym programie wołają do nas – Nigdy nie jest za późno aby się zaszczepić. Szczepienia te dają 70% gwarancji, że nie zachorujesz na grypę! (zob. ‘alive’, April 2000) A przecież prosta arytmetyka pokazuje nam, że 2/32x100 = 1/16x100 = 6.25. Czyli w tym konkretnym przypadku, gwarancja, jeśli to w ogóle można tak powiedzieć, że nie zachorujesz na grypę, gdy się uprzednio zaszczepisz wynosi 6.25% a nie 70%.
            Przy okazji zwróćmy uwagę na jeszcze jeden błąd w sztuce fałszerstwa, tym razem natury statystycznej. Często podaje się, że szczepionka, powiedzmy przeciwko grypie, jest skuteczna w 99%, bo na 100 zaszczepionych osób, tylko 1 osoba zachorowała. Problem polega jednak na tym, że wśród tych 100 osób, być może tylko ta jedna osoba miała kontakt z grypą. A jeśli tak, to skuteczność tej szczepionki jest... zerowa. Prawidłowe badanie powinno by wyglądać tak. Mamy próbkę 100 osób, z których każda ma ‘kontakt’ z grypą. I wtedy, gdyby tylko jedna z nich po szczepieniu przeciw tej chorobie zachorowała, a to tak, to wtedy możemy powiedzieć, że w tym przypadku skuteczność tej szczepionki wyniosła 99%. Ale tylko wtedy.
            Ostatnio zapanowała nowa ‘moda’ aby wszystkie osoby starsze, powiedzmy po 50-tce, szczepić przeciwko grypie. W każdym wagonie metra i w każdym autobusie w Toronto, w okresie jesieni, można znaleźć wiele ogłoszeń zalecających takie szczepienia. Sam otrzymałem, kilka lat temu, taką radę od swojego lekarza - “Jest pan już po 60-tce, więc chyba na jesieni zaszczepimy pana przeciwko grypie”. Muszę dodać, że w owym czasie 3-4 razy do roku byłem pacjentem albo przeziębionym, albo z grypą. Za każdym razem otrzymywałem kolejnej mocy antybiotyk, i tak aż do następnej infekcji. Wtedy już na szczęście zacząłem się interesować naturalnymi metodami leczenia, więc tych szczepień uniknąłem, i nie mam zamiaru nigdy ich brać. Od tamtej pory nigdy też nie odwiedziłem już swojego lekarza, bo po prostu, nie byłem chory, ani nawet przeziębiony.
Więcej światła na ten problem rzuca Paula Linquist w artykule zatytułowanym “The cold facts about Flu Vaccines” (alive #181). Zachęcam do zapoznania się z tym artykułem szczególnie osoby starsze.
Według badań przeprowadzonych w latach 1970-80 przez dr. Hugh Fudenberga, jeśli ktoś poddał się szczepieniom przeciw grypie 5 razy, to jego szansa na zachorowanie na chorobę Alzheimera jest 10-krotnie większa niż tych osób, które poddały się tym szczepieniom mniej niż 2 razy. Przyczyną tego była obecność w tych szczepionkach rtęci i aluminium. Czy to czasami nie wyjaśnia tego, że w najbliższych latach przewiduje się aż 4-krotny wzrost zachorowań na chorobę Alzheimera?
 
Z czego składają się szczepionki?
Odpowiedź na to pytanie wyjaśnia wiele. Szczepionki składają się z 3 grup składników. Grupa pierwsza to bakterie i wirusy. Grupa druga to środowisko, w którym umieszcza się (hoduje się) te składniki. I grupa trzecia to substancje stabilizujące, neutralizujące, nośniki oraz substancje zabezpieczające. Najczęściej stosowanym środowiskiem, w którym hoduje się wirusy i bakterie są embriony kurczaka, białko z jajek kurczaka lub kaczki, krew końska lub ze świni, tkanka nerki psa lub małpy, tkanka mózgu zająca a także ...komórki pobierane z ciał dzieci zabitych przed urodzeniem, czyli z aborcji. W języku farmaceutycznym mówi się wtedy, że ‘szczepionki sporządzane są na bazie diploidalnych komórek ludzkich’. Przy tej okazji warto jeszcze zauważyć, że zalegalizowanie aborcji w całych Stanach Zjednoczonych, ‘zbiegło się’ w czasie z rozpoczęciem na skalę przemysłową produkcji komponent farmaceutycznych, wykorzystujących komórki ciała ludzkiego. A zatem nasuwa się pytanie – czy firmy farmaceutyczne nie są również odpowiedzialne za szerzenie się aborcji na całym świecie?
Wśród składników grupy trzeciej znajdujemy takie substancje jak formaldechydy, rtęć i aluminium. Rtęć znajduje się m.in. w składniku o nazwie thimerosal. W 1998 roku FDA zabroniła używania tego składnika w medykamentach, które można nabywać bez recepty. Ale w szczepionkach dla dzieci jest on ciągle używany zarówno w USA jak i w Kanadzie. Rtęć i aluminium gromadzą się w mózgu i stanowią niezwykłe zagrożenie dla systemu nerwowego. A formaldechydy uznawane za środki rakotwórcze, są m.in. wykorzystywane do balsamowania zwłok. W wielu szczepionkach można też znaleźć... antybiotyki i genetycznie zmodyfikowane tkanki oraz zarazki różnych chorób, które mogą się uaktywnić za 10, 20 czy 50 lat.
Zauważmy, że szczepionki dostają się wprost do krwi człowieka i nie przechodzą przez żadne żołądkowe kwasy. Reakcja organizmu na te substancje jest trudna do określenia. A już zupełnie niemożliwe jest określenie wpływu tych składników na zdrowie człowieka po 10, 20 czy 50 latach. Zresztą czy kogoś to w ogóle interesuje?  

‘Nauka’ na usługach szczepień
Podstawowym fałszerstwem w tej dziedzinie jest głoszenie wielkim głosem, na lewo i na prawo, że za szczepieniami stoi wielka nauka. Tymczasem, jeśli się przyjrzymy z bliska, to okaże się, że tej prawdziwej, wielkiej nauki w ogóle tam nie ma.
Wielu lekarzy badających ten problem, mówi po prostu o przestępcach, o prowadzeniu ‘eksperymentów’ i to często pod przymusem, na ogromnych grupach ludzi. I porównuje te ‘badania’ do ‘badań’ prowadzonych przez lekarzy niemieckich w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Ale najważniejszy zarzut dotyczy podstawowych założeń, na których oparty jest biznes szczepieniowy. Mianowicie, w biznesie tym przyjmuje się, że przyczyną naszych chorób są te wstrętne zarazki, wirusy i bakterie. A więc głównym zadaniem wszelkich szczepień i szczepionek jest zwalczyć, wybić w pień wszystkie zarazki. Tymczasem wielu lekarzy uważa, to za błąd. Bo przecież zauważmy, że w naszych rodzinach, jedna osoba choruje co roku na grypę, a pozostałe w ogóle nie chorują już od wielu lat. Bądź, wszyscy w naszej rodzinie chorują często na grypę, ale jedna osoba nie choruje już od wielu lat. Jak to wyjaśnić? Czy te wirusy, które atakują wszystkich w rodzinie, wybierają sobie osoby według swoich upodobań? Wielu badaczy twierdzi, że tak. Wybierają sobie te organizmy, w których mogą poszaleć. Tylko, że wtedy trzeba zmienić podejście do problemu, to słabość, czy chorowitość organizmu, a nie same zarazki, sprawiają, że jedni ludzie chorują często, a inni rzadziej, bądź w ogóle nie chorują.
A jeśli tak, to raz jeszcze okazuje się, że medycyna powinna przede wszystkim troszczyć się o zdrowie człowieka, a nie zajmować się walką z wiatrakami, czytaj z wirusami i bakteriami. Ta walka już dawno jest przegrana, ale ciągle pochłania ogromne pieniądze, nasze pieniądze.
O tym jak wielka nauka stoi za tym biznesem świadczy jeszcze jeden przykład, w który aż trudno uwierzyć. Chociaż tak wieki szum jest wokół szczepień przeciwko grypie, to jednak okazuje się, że liczba zachorowań na grypę rośnie a nie maleje. Wyjaśnienie tego ‘fenomenu’ można znaleźć m.in. w cytowanej już książce dr. Zoltana Rona p.t. „Natural Alternatives to Vaccination”. Okazuje się, że co roku zbiera się w USA około 30 mędrców, czytaj specjalistów i... ‘decydują’, która grupa wirusów grypy będzie szalał w następnym roku. W oparciu o tę ‘decyzję’ przygotowuje się szczepionki przeciw grypie na następny rok. Nie do wiary!!! Dla niedowiarków podaję stronę w cytowanej książce - 19. Chyba można zapytać – gdzie tu nauka?

Wraca nowe
            WHO w raporcie opublikowanym w r.1997 ogłosiła, że nad światem pojawiła się nowa groźba - ‘wraca gruźlica’. Zgodnie z tym raportem, w 13 państwach skupionych jest 75% wszystkich chorych na gruźlicę. Opracowany też został program ‘walki’ z tym śmiertelnym zagrożeniem, oparty na 4 podstawowych lekach, które należy pobierać systematycznie, zgodnie z opracowanymi instrukcjami, przez określony okres czasu (od 6 - 8 miesięcy). Wszystko ma się odbywać pod pełną kontrolą służby zdrowia, aby nikt nie zapomniał lub nie zechciał za wcześnie skończyć tej kuracji.
            Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda bez zarzutu, dopóki nie zaczniemy się nad tym głębiej zastanawiać. Taką wnikliwą analizę tego problemu przeprowadziła Julia Dickerson w artykule zatytułowanym “The Return of TB” (alive #180).
            Nie podważalny jest fakt, co obserwuje się także w Kanadzie, że wzrasta liczba chorych na gruźlicę. Ale przecież, jak wielu z nas pamięta, dzięki szczepieniom przeciw gruźlicy, które były masowo przeprowadzane na całym świecie, mieliśmy już nigdy więcej nie bać się gruźlicy. A więc co? Okazuje się, że szczepienia te jednak nie przyniosły zapowiadanych rezultatów, że po prostu nie uchroniły świata od nawrotu gruźlicy, która jak się okazuje, tym razem jest uodporniona na istniejące szczepionki.
            Warto również zapoznać się z listą tych 13 krajów najbardziej zagrożonych gruźlicą w chwili obecnej, bo wiele wynika z analizy tej listy. Oto one - Bangladesz, Brazylia, Chiny, Etiopia, India, Indonezja, Meksyk, Pakistan, Filipiny, Rosja, Płd. Afryka, Tajlandia i Zair.
            Ze statystyk kanadyjskich wynika, że najwięcej zachorowań na gruźlicę w Kanadzie obserwuje się w wśród ludności tubylczej, ludzi na zasiłku dla bezrobotnych i wśród emigrantów.
            Wnioski nasuwają się same. Raz jeszcze jesteśmy świadkami ignorowania przyczyn danej choroby, a forsowania szczepień i kolejnych lekarstw, o których już teraz wiadomo, że nie mogą zlikwidować źródła, przyczyn tej choroby. Bo przyczyną tej choroby, tak jak i wielu innych jest osłabienie odporności organizmu, spowodowane głównie przez niedożywienie i biedę. Do tego dodać trzeba zatrucie środowiska, tego najbliższego jak, dom - warunki sanitarne, pożywienie, lekarstwa, jak i tego dalszego, zatrucie powietrza, wody i gleby, pestycydy, manipulacje genetyczne itd. Autorka artykułu podejrzewa ponadto, że ukrytym powodem takiej a nie innej ‘troski’ w walce z nową falą gruźlicy, może być również chęć ‘zaradzenia’ jeszcze jednemu problemowi - kontroli wzrostu liczby ludności na globie ziemskim, który niezwykle zagraża egzystencji....... możnych tego świata.
              W Kanadzie średnia krajowa zachorowań na gruźlicę wynosiła wtedy prawie 7 osób na 100 000. Natomiast wśród tubylców wskaźnik ten wynosił 55 na 100 000. A nawet 95 na 100 000, w terenach zamieszkałych wyłącznie przez tubylców. Nie jest tajemnicą, jak pisze dalej autorka artykułu, że wśród tubylców, tradycyjna, ich naturalna dieta, została wyparta przez tzw. dietę białego człowieka, która składa się z białego oczyszczonego chleba, cukru, kawy, alkoholu i Coke. Nie wspominając już o warunkach życiowych tych ludzi. Czy tym ludziom, pyta autorka artykułu, i my razem z nią, nowe lekarstwa przeciwko gruźlicy mogą przywrócić zdrowie?
            Wśród więźniów, alkoholików i narkomanów również obserwuje się wzrost zachorowań na gruźlicę. Natomiast trudno jest to stwierdzić wśród ludzi zamożnych, dobrze odżywionych, którym nie brak, ani pożywienia, ani czystej wody, ani witamin i minerałów, którzy mieszkają w suchych, czystych i zdrowych mieszkaniach.

             Szczepić się, czy nie?
            Dla każdego z nas jest to pytanie zasadnicze. I każdy z nas chciałby na pewno, aby ktoś za nas na to pytanie odpowiedział. Pewnie i teraz czytając ten tekst mówisz do mnie w duchu – no, ale powiedz wreszcie, czy mam się szczepić, czy nie? Czy mam szczepić swoje dzieci, czy nie? Niestety, takiej odpowiedzi nikt ode mnie nie uzyska. Nie jestem lekarzem. Jestem zwykłym człowiekiem, tak jak ty i czytam, dużo czytam na ten temat. I widzę co się dzieje w tej dziedzinie. I sam nigdy tym szczepieniom się nie poddam, bo nie mam żadnego zaufania do tych ludzi, którzy te szczepienia forsują. Ale ty jesteś też człowiekiem myślącym, więc zachęcam cię tylko, abyś zrozumiał podstawową sprawę, że o swoje własne zdrowie i o zdrowie w swojej rodzinie, musisz się sam, czy sama troszczyć. Ani lekarz, ani aptekarz, nie będzie się troszczył o to. I nie będzie nigdy odpowiedzialny za twoje zdrowie. Można spojrzeć na te problemy jeszcze od innej strony i parafrazując znane powiedzenie powiedzieć – moje zdrowie, to zbyt poważna sprawa, abym jego mógł powierzyć lekarzowi, czy aptekarzowi. Ja sam jestem odpowiedzialny za moje zdrowie. Lekarz, czy aptekarz może mi w tym pomóc, o ile zechce, o ile potrafi i o ile ja mu ufam i wyrażę na to zgodę.
            Problem szczepień - czy poddawać się wszystkim zalecanym przez lekarzy szczepieniom czy nie, jest bardzo ważny z dwóch powodów. Masowe szczepienia dotyczą w pierwszej kolejności naszych dzieci. I jest tych szczepień wiele. W przeciągu pierwszych 18 miesięcy życia, dziecko jest szczepione 14 razy. A zanim osiągnie 6 lat może być szczepiony ponad 40 razy. Jeśli którekolwiek z nich nie jest konieczne, lub jest szkodliwe, to oczywiście każdego takiego szczepienia powinno się unikać. To czy szczepienie jest szkodliwe dla organizmu może okazać się czasami dopiero po wielu latach, dlatego problemów tych nie wolno nam lekceważyć. Przede wszystkim, my rodzice musimy na temat każdego szczepienia wiedzieć wszystko, po prostu wszystko.
            Nie podaję tych wszystkich faktów po to, aby zachęcać kogoś do unikania szczepień. Chcę tylko zachęcić każdego do podejmowania rozsądnych decyzji, na podstawie wiarygodnych informacji o każdym szczepieniu. A także do tego, aby nie ulegać zbyt łatwo presji, bo zdrowie naszych dzieci, a potem w przyszłości dorosłego społeczeństwa, może zależeć także od tego, czy nie zgodzimy się na szczepienie, którego ryzyko efektów ubocznych jest zbyt duże, a skuteczność nieznana.
            Aktualne informacje na temat szczepień, które nam zagrażają, oraz informacje np. odnośnie prawa rodziców do wyrażania odmowy na poszczególne szczepienia, są bardzo często podawane i omawiane na bieżąco w czasopiśmiealive’.  Np. w #263 (September 2004) czasopisma alive znajdują się dwa artykuły poświęcone tej problematyce: „Vaccination dangers. Weighing the risks and benefits” i „Childhood vaccinations. Are school officials illegally threatening parents?”. Tam m.in. podane jest następujące stwierdzenie: “immunization is not mandatory in Canada; it cannot be made mandatory because of the Canadian Constitution”, co można przetłumaczyć, że “szczepienia nie są i nie mogą być w Kanadzie obowiązkowe, ze względu na konstytucję Kanady” (zob. ca). Tym niemniej, w trzech prowincjach kanadyjskich, Ontario, Manitoba i New Brunswick, aby ‘pomóc’ rodzicom, wprowadzono specjalne formy, które trzeba wypełnić, gdy się odmawia szczepienia dziecka w szkole. 
Inne miejsca kontaktowe:
Health Action Network 1-888-432-4267
Natural Immunity Research and Education 514-369-3393
Variance 416-534-1477 lub 905-566-5117,
oraz na internecie: www.vran.org

.           Jak się nie zaszczepisz, to...
            Okazuje się, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z zagrożeń i małej skuteczności wielu szczepień. Najlepszym tego dowodem jest ciągły spadek liczby dzieci i dorosłych poddających się szczepieniom. Oczywiście wzmaga to od razu aktywność tych, którym zależy na tym, aby nas szczepić. Instruuje się pracowników służby zdrowia, aby wzmagali presję na rodziców i dzieci i podkreślali konieczność poddawania się szczepieniom. Pech w tym, że ci ludzie sami odmawiają szczepień. Organizuje się odpowiednie spotkania w szkołach, z nauczycielami, z rodzicami, i z dziećmi. W swoim czasie ‘zachęcono’ nawet popularnych artystów śpiewających dla dzieci, Sharon, Lois i Bram, aby w swoich występach zachęcali do szczepień. W British Columbia obowiązuje już prawo, że dziecko po ukończeniu 11-ego roku życia może zgodzić się na przyjęcie szczepienia, nawet jeśli jego rodzice są temu przeciwni.  Były nawet rozważane propozycje, aby wprowadzić system komputerowego rejestrowania osób, które poddają się (i nie poddają się) szczepieniom. A nawet, aby jednym z warunków przyjmowania do szkół był obowiązek przedstawiania zaświadczeń o odbytych szczepieniach.  
            Czy myślisz, że to chodzi głównie o twoje i moje zdrowie?
            Głównym celem wszelkich szczepień, zwanych przecież szczepieniami ochronnymi, jest zapobiec, nie dopuścić, lub przynajmniej zmniejszyć zagrożenie z powodu jakiejś groźnej infekcji. Cel bardzo szlachetny i niepodważalny. Ale przecież bardzo rzadko osiągalny.  

            Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
            Dlaczego ochronne szczepienia, z jednej strony są mało skuteczne, a z drugiej strony, mogą być przyczyną wielu poważnych schorzeń, i bardzo często, zamiast wzmacniać, osłabiają nasz system immunologiczny?
            Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w wielu artykułach publikowanych w czasopiśmie ‘alive’. M.in. przekonywującą odpowiedź na ten temat można znaleźć w alive #179.  Podstawową przyczyną tego stanu rzeczy jest przede wszystkim brak elementarnych badań, czy poważnych prób badających skuteczność wielu szczepionek, i ich ewentualnych efektów ubocznych, zarówno w krótkim, jak i w długim okresie czasu. Zdaniem Johna Lesso, szczepienia to nic innego, jak zakrojone na szeroką skalę eksperymenty na żywo. Trudno tu nawet mówić o eksperymentach w sensie naukowym, bowiem nie wyciąga się żadnych logicznych wniosków z tych zabiegów, tylko przygotowuje się następne. Podstawową ‘zasadą’ w tego typu ‘eksperymentach’ jest nie podawanie pełnej prawdy, albo prawdę się po prostu ukrywa. A potem dopiero po latach odkrywa.
Jak już pisałem wyżej, przy produkcji wielu szczepionek używa się np. trujących lub rakogennych substancji takich jak, formaldehydy, rtęć i aluminium. W przypadku szczepień przeciwko hepatitis B, podaje się na ogół, że 3 szczepienia zabezpieczają nas przed tą chorobą na całe życie. Natomiast na ulotce, którą producent wkłada do opakowania ze szczepionkami, zaleca się, aby po 5 latach wykonać jeszcze jeden ‘odstrzał’. W przypadku niektórych szczepień, te osoby, które poddają się tym szczepieniom, mają........ wielokrotnie większą szansę ponownego zachorowania, niż osoby, które się tym szczepieniom nie poddają!  O tym, że niektóre szczepienia prowadzą do bardzo poważnych schorzeń pisałem wyżej. Podobnie jak to, że wiele szczepień osłabia, a nie wzmacnia nasz system immunologiczny. Takich informacji nie podaje się jednak do publicznej wiadomości. Ale chyba najpoważniejszym zarzutem jaki można postawić przeciwko gwałtowi szczepień, jest ten omawiany wyżej przy okazji rozprzestrzeniania się gruźlicy, że zamiast zmuszać cały świat do poddawania się szczepieniom, trzeba usunąć z tego świata nędzę, głód czy niedożywienie, spreparowane jałowe pożywienie, zaprzestać wyniszczania ziemi, ingerencji genetycznej w życie roślin i zwierząt, a szczepionki należycie przygotowane i przebadane używać tylko w sytuacjach nagłych, katastrofalnych. Trzeba wzmacniać, a nie osłabiać nasz system odpornościowy. Tylko, że wtedy upadnie jeszcze jeden biznes, przynoszący w dobie obecnej ogromne dochody. No i ludzie będą syci, zdrowi i szczęśliwi.
            Mówiliśmy tu wyłącznie o szczepieniach ludzi, ale nie inne problemy występują przy szczepieniach naszych domowych przyjaciół, kotów i psów. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do artykułu weterynarza, Michaela Goldberga zamieszczonego w ‘alive’ (April 2000).

            Jak odróżnić fałsz od prawdy?
            Jeszcze na jedną sprawę pragnę zwrócić uwagę. Starożytni uczą nas jak rozróżnić fałsz od prawdy. Seneka podał taką zasadę ‘Tylko prawda jest z każdej swej strony taka sama’. Bardzo prosta i efektywna metoda. Jeśli coś, na co patrzymy z różnych punktów widzenia, wygląda tak samo, mamy do czynienia z prawdą.
            W „Gońcu” z dn. 3-9 września 2004 zamieszczona została krótka informacja: „Ontaryjski minister zdrowia George Smitherman powiedział we wtorek, że poczynając od 1 września prowincja oferuje darmowe szczepienia dzieci w wieku od jednego do dwóch lat przeciwko jednej z form zapalenia opon mózgowych oraz wietrznej ospie. Szczepionki dla dzieci w wieku od dwóch lat do czterech wciąż muszą być opłacane prywatnie. Smitherman oszacował, że program darmowych szczepień zaoszczędzi rodzicom do 600 dol. na dziecko”.
            W tym samym czasie (Data: 31.08.2004) na internecie w „Życiu Warszawy” znalazłem artykuł o tym, że po raz pierwszy w Warszawie ludzie po 65-ce mogą się szczepić przeciwko grypie i to za darmo. Przytoczę ten tekst w całości, bo jest to niezwykle interesująca lektura.
            „Władze miasta zafundują starszym warszawiakom szczepienia przeciwgrypowe. - To bardzo dobra wiadomość - komentuje prof. Lidia Brydak, ekspert ds. grypy. - Szczepmy się, bo światowa epidemia tej choroby to tylko kwestia czasu. Na darmowe szczepienia mogą liczyć mieszkańcy stolicy powyżej 65. roku życia. Takich jest w Warszawie około 72 tysięcy - tylu przynajmniej pacjentów jest zarejestrowanych w przychodniach zdrowia.  Miasto zapłaci za to w sumie niecałe 1,5 miliona złotych.
            Romanę Wymysłowską, emerytowaną ekonomistkę, ucieszyła ta wiadomość. Chce się zaszczepić, dowiadywała się już nawet o ceny. Od 35 do 50 zł. W niektórych przychodniach widziała już nawet plakaty zachęcające do szczepienia. Dla emerytów są pięciozłotowe zniżki. Romana Wymysłowska poczeka więc, kiedy będzie za darmo. - Każda pomoc się liczy. Zwłaszcza, że wielu emerytów jest w trudnej sytuacji finansowej - mówi.

            Grupa ryzyka
            W ocenie ekspertów ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) osoby powyżej 50. roku życia należą do grupy podwyższonego ryzyka. Jest też wśród niej najwięcej ofiar śmiertelnych grypy. Szczególnie groźne są powikłania pogrypowe powodujące m.in. zapalenie płuc, choroby mięśnia sercowego, zaburzenia neurologiczne. - Jednocześnie z tych samych danych wynika, że szczepienia redukują śmiertelność z powodu powikłań o około 70 procent. Warto się więc szczepić, powtarzam to do znudzenia - mówi prof. Lidia Brydak. W ubiegłym roku wysłała ona 46 tysięcy listów do lekarzy rodzinnych w sprawie szczepień. I co? Zaszczepiło się ledwo 8,7 proc. Polaków. Skutki było widać wiosną w przychodniach. Na Mazowszu zachorowało dwukrotnie więcej ludzi niż rok wcześniej. Specjaliści zaczęli się w pewnym momencie obawiać, że oto nadciąga największa od 25 lat epidemia.
 
            Pora na ludzi
            Na szczęście nie doszło do tego, ale według naukowców z WHO światowa epidemia grypy to tylko kwestia czasu. Zwłaszcza w świetle doniesień sprzed kilku dni o mutacjach wirusa ptasiej grypy w Azji. - Odkryto wirus u świń i to jest bardzo niepokojące - mówi prof. Brydak. Ten wirus może zaatakować ludzi. Zagrożenie jest realne. Naukowcy są już niemal pewni, że wirus, który zabił w 1918 roku blisko 40 milionów ludzi na świecie, najpierw atakował tylko ptaki.
            Akcja bezpłatnych szczepień rozpocznie się w październiku. To najlepszy czas na zaszczepienie się. Starsi warszawiacy będą mogli skorzystać z tego w swoich przychodniach rejonowych. Podobnej akcji nie przeprowadził dotąd nikt w Polsce. Prezydent miasta Lech Kaczyński tłumaczy pomysł krótko: - Dbanie o swoich mieszkańców, o ich zdrowie jest głównym zadaniem władz publicznych. Akurat jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że nie jesteśmy aż tak biedni. Nie ma napięcia w budżecie, mamy nawet wyższe, niż zakładaliśmy, wpływy z podatków. Możemy i powinniśmy pomóc starszym mieszkańcom, czyli poniekąd najbiedniejszym.

            Ja się nie zaszczepię
            Czy mieszkańcy skorzystają z oferty miasta? Zdania są podzielone. Wśród naszych rozmówców pojawiły się też opinie, że akcja ma polityczny podtekst. Janusz Nóżkowski, emerytowany nauczyciel chemii, twierdzi, że się nie zaszczepi. - Nie potrzebuję takich prezentów - mówi poirytowany. Jego zdaniem Warszawie i jej mieszkańcom potrzebna jest inna pomoc. - Wciąż słyszy się o rozbojach. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu napadnięto mojego sąsiada - opowiada.
            - To nie populizm. Na tej samej zasadzie można twierdzić, że wszystko, co robię, robię pod publiczkę - broni się prezydent. Profesor Lidia Brydak nie chce polemizować z przeciwnikami prezydenta. - Ludzie, szczepcie się, jeśli chcecie żyć - mówi. - Urzędnicy, którzy podjęli decyzję o bezpłatnych szczepieniach, okazali duże miłosierdzie. Na pewno uratują w ten sposób życie wielu ludzi - ocenia profesor Brydak”.

            Dla mnie o fałszywości tych ‘dobroczynnych’ akcji wystarczająco świadczy to, że wszystko będzie za ‘darmo’. Darmowe i często przymusowe zarazem. To mówi samo za siebie.   Prezydent Kaczyński, czy premier Ontario, wyjmują z własnej kieszeni, ciężko przez nich zapracowane pieniądze i ofiarują je dzieciom lub staruszkom, w trosce o ich choroby, przepraszam, w trosce o ich zdrowie, oczywiście.
            Warto chyba zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt tych problemów. Trudno oprzeć się przypuszczeniu, że te wszystkie szczepienia ‘ochronne’ mają jeszcze jeden zasadniczy i dalekowzroczny cel – przygotować klientów i pacjentów na nadchodzące lata, dopóki żyć będą.

No comments:

Post a Comment