Sunday, 6 November 2016

Na marginesie Konferencji „Państwo polskie a Polonia”



Zacznę od listu p. Jarosława Kaczyńskiego do uczestników tej konferencji. Ten list pokazuje, że albo p. Kaczyński został źle poinformowany o tematyce tej konferencji albo ciągle jeszcze uważa, że Polacy mieszkający poza krajem są reprezentowani przez tzw. organizacje polonijne.
Otóż prawda jest taka, że do organizacji polonijnych należy zaledwie garstka Polaków mieszkających poza krajem. A takie organizacje, jak Kongres Polonii Kanadyjskiej (KPK) reprezentuje jedynie te organizacje.
Stąd wniosek, że aby mówić o współpracy Polaków w kraju z Polakami poza krajem, lub inaczej Państwa polskiego z Polakami poza krajem, trzeba podjąć rozmowy nie z garstką Polaków, ale z całą resztą, która jest poza tymi organizacjami.

A jeśli chodzi o nawiązanie właściwych relacji pomiędzy Państwem polskim i Polakami poza krajem, to należałoby przedtem jeszcze poważnie pomyśleć o nowej organizacji zrzeszającej raczej Polaków będących poza dzisiejszymi organizacjami polonijnymi.
Właśnie temu tematowi poświęciłem mój referat p.t. „Polak Polakowi bratem – Stowarzyszenie „Bóg + Ojczyzna + Rodzina”, który przesłałem do p. Witolda Rosowskiego, koordynatora tej konferencji, z nadzieją na jego odczytanie w trakcie tej konferencji lub przynajmniej na włączenie tego tekstu do materiałów z tej konferencji.
Jednym z głównych zadań dla Polaków mieszkających poza krajem jest wyzwolenie się z niewoli organizacji polonijnych włącznie z KPK, czy KPA i tzw. Radą Polonii Świata.
W pierwszym dniu tej konferencji w wielu wystąpieniach poddawano ostrej i szerokiej krytyce ogromne braki widoczne z naszego punktu widzenia gołym okiem w traktowaniu Polaków mieszkających poza krajem, pomimo wielu pięknych słów wygłaszanych od czasu do czasu pod naszym adresem. Świadczy o tym najwyraźniej brak na tej konferencji oficjalnych reprezentantów nowych władz w Polsce a także p. senator Borys-Damięcki, wybranej do Senatu m.in. głosami Polaków mieszkających poza krajem.
Ale podstawowym błędem władz polskich jest kontynuowanie relacji z Polakami poza krajem poprzez skompromitowane i nie mające w zasadzie żadnego autorytetu wśród nas tzw. organizacje polonijne na czele z Kongresem Polonii Kanadyjskiej, a w USA na czele z Kongresem Polonii Amerykańskiej (KPA).
Musimy wreszcie wszyscy zrozumieć, że tylko dosłownie garstka Polaków należy do tzw. organizacji polonijnych. Ta garstka jest chyba grubo niższa od 1% całej populacji Polaków mieszkających w danym kraju. Te garstki następnie wybierają spośród siebie reprezentantów np. do Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Ta kolejna garstka z kolei wybiera spośród siebie władze Kongresu. A na samej górze pojawia się jeszcze jedna organizacja zwana przez samą siebie Radą Polonii Świata, która jest „porozumieniem organizacji polonijnych i organizacji zrzeszających Polaków poza granicami Polski. Organizacje członkowskie Rady Polonii Świata zachowują pełną niezależność organizacyjną w ramach swoich struktur krajowych”. Na czele tej Rady stoi, pierwszy Polak poza granicami kraju, p. Jan Cytowski.
Proszę odpowiedzieć sobie, kogo reprezentują te kolejne organizacje?
Moim zdaniem, reprezentują samych siebie, czyli zaledwie i dosłownie garstkę Polaków mieszkających poza krajem.
A miliony Polaków mieszkających poza krajem pozostają poza ‘nawiasem’ tych polonijnych struktur. I bardzo dobrze, bo nawet żony, dzieci i wnuki członków tych organizacji nie chcą się do nich zapisywać.
To jest moim zdaniem pierwszy problem, który wymaga opracowania i rozwiązania, aby uzdrowić wzajemne relacje pomiędzy Polakami w kraju i Polakami poza krajem, oraz relacje pomiędzy Państwem polskim i Polakami poza krajem.
Zaskoczył mnie również gwałtowny apel p. Ewy Stankiewicz, w starym stylu z poprzednich epok, aby zamiast krytyki zająć się przede wszystkim poszukiwaniem nowych form współpracy między Polakami.  
Bez tej krytyki, a przede wszystkim bez naprawienia tych ewidentnych błędów mowy być nie może o poważnym zaangażowaniu się Polaków mieszkających poza krajem w sprawy naszej wspólnej Ojczyzny.
Garstka tzw. działaczy polonijnych nie reprezentuje milionów Polaków, którzy są poza tymi organizacjami i nie mają z nimi nic wspólnego.
Mam nadzieję, że materiały z tej konferencji zostaną poważnie i roztropnie przeanalizowane przez władze w Polsce i zgłoszone propozycje natychmiastowych zmian w traktowaniu Polaków oraz odpowiednie korekty osobowe przeprowadzone zostaną bez zwłoki.
My, Polacy mieszkający poza krajem nie oczekujemy od państwa polskiego żadnej opieki, żadnych przywilejów, tylko normalności w życiu w kraju i wzajemnego szacunku i lepszego rozeznania, kto jest Polakiem a kto był, jest i zapewne pozostanie antypolakiem, chociaż dzisiaj udaje Polaka i patriotę.
Dobra zmiana powinna jeszcze zawierać w sobie dobrą, czy może nawet lepszą i szybszą, wymianę. Po roku działalności, błędnej, czy jej braku, kilka osób zarówno w ekipie p. prezydenta Andrzeja Dudy, jak i w rządzie polskim oraz w służbach dyplomatycznych ‘zasłużyło’ już sobie na taką wymianę.
Przykro mi było słuchać podczas spotkania pary prezydenckiej z Polakami mieszkającymi w Toronto i okolicy, kiedy p. Jan Cytowski, dzisiaj pierwszy Polak wśród Polaków mieszkających poza krajem, ‘wychwalał’ osiągnięcia organizacji polonijnych w Kanadzie (swoich kolesiów), a w ślad za nim robił to samo p. prezydent Andrzej Duda. Nie przystało by to nawet p. Adamowi Kwiatkowskiemu, a cóż dopiero p. prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Bo nie przystoi mu mówić nieprawdy i to nam, którzy tę prawdę dobrze znamy.

No comments:

Post a Comment