Saturday, 21 January 2017

Nasze polskie utrapienia

Czasem trzeba stanąć na głowie,
by wykopać kogoś na górze.

Stanisław Jerzy Lec

Większość z nas, ogromna większość, porusza się na tej ziemi na swoich własnych nogach. Ale, czy my tak naprawdę troszczymy się o nasze nogi? Owszem, od czasu do czasu, szczególnie w lecie myjemy je nawet kilka razy dziennie. A naszą twarz chyba codziennie myjemy i pielęgnujemy kilka razy. W tym miejscu mam na uwadze i kobiety i mężczyzn.
Naszymi nogami zaczynamy się interesować na poważnie dopiero wtedy, kiedy odmawiają nam posłuszeństwa.

Tak zresztą jest nie tylko z naszymi nogami, ale w ogóle z naszym zdrowiem. Mamy lekarzy wielu specjalności tylko, że oni są jedynie lekarzami od poszczególnych chorób a nie od zdrowia. Cały system zdrowia na czele z ministerstwem zdrowia służy przede wszystkim naszym chorobom, i … medyczno-farmaceutycznej mafii. Dopiero, kiedy zachorujemy możemy skorzystać ze ‘służby zdrowia’.

Człowiek, to C+U+D, czyli ciało + umysł + dusza. Harmonijny rozwój człowieka wymaga troski o te trzy fundamenty. A tymczasem? Chyba najbardziej troszczymy się o nasze ciało. Nasze gwiazdy i nasi kulturyści i sportowcy i bardzo nas do tego zachęcają. Potem chyba przychodzi kolei na troskę o nasz umysł. Ale trudno by mi było określić ile czasu i ile lat poświęcamy w naszym doczesnym życiu na nasz rozwój umysłowy, czy intelektualny? Ale jeszcze trudniej przyjdzie nam określić ile czasu i ile lat w naszym doczesnym życiu spędzamy na troskę o naszą nieśmiertelną duszę. Myślę, że tutaj właśnie leży najważniejszy problem naszej współczesności.
Mamy takich obywateli, jakich mamy. Mamy taki naród, jaki mamy. Dlaczego? Właśnie, dlatego, że ani w szkole, ani w kościele, ani w młodości, ani na starość nie potrafimy, nie troszczymy się o to, w jakich proporcjach nie tylko czasowych troszczyć się powinniśmy o naszą duszę, o nasz rozum i o nasze ciało.
Więcej na te tematy znajdziesz w moim e-booku p.t. „by ZDROWYM być”.

Wspomnę jeszcze o jednym ważnym i popularnym temacie – wydłużanie życia. Wiele o tym się pisze, mówi i … oszukuje biednych ludzi. Wszelkie badania na ten temat i wszelka troska krąży przede wszystkim wokół ludzi starszych. To im przede wszystkim pragnie się wydłużać życie. Dlaczego? Dlatego, że oni mają najwięcej pieniędzy, które mogą przeznaczyć na ten cel.
A przecież, gdyby naprawdę chciano wydłużać życie człowieka na ziemi, to i badania i wszelka troska powinna się rozpocząć od naszych dzieci, a nawet jeszcze wcześniej od przyszłych matek. One mają żyć zdrowo i jeszcze przed urodzeniem zacząć troszczyć się o zdrowie swoich dzieci.
I potem po urodzeniu też. Bo na razie mamy w Polsce jeszcze taki system ‘zdrowia’, w którym ani lekarz, ani aptekarz nie troszczy się o nasze zdrowia. Minister i ministerstwo ‘zdrowia’ też nie troszczą się o nasze zdrowie. Więc, my sami musimy troszczyć się o nasze zdrowie, i zdrowie w naszych rodzinach.

Mamy dzisiaj nowych, mamy dzisiaj naszych, ministrów. Mamy dzisiaj naszą władzę. Jeśli wsłuchamy się i przyjrzymy się, czego oni pragną najbardziej, to w wielu przypadkach dojdziemy do wniosku, że są oni w stanie zgotować nam raj w Polsce, jeśli tylko będą mieli do dyspozycji … więcej pieniędzy.
Tak jest w ministerstwie zdrowia, w ministerstwie kultury (media), w ministerstwie edukacji. Zauważmy, czyli w tych ministerstwach, gdzie niby coś się dzieje, ale nie dzieje się dobrze, nie dzieje się najlepiej. Trudno w to uwierzyć, że dopiero będzie się tam działo dobrze, jak otrzymają … od nas więcej pieniędzy.
Pieniądze owszem, wszędzie są potrzebne. Ale pieniądze nigdzie nie są lekarstwem, są co najwyżej suplementem, wsparciem, zdrowych projektów, zdrowych idei, zdrowych planów.

Zauważmy, że przyczyną naszych dolegliwości, naszych problemów, nie tylko w naszym rządzie, nie tylko w naszym państwie, ale także i w naszym indywidualnym i społecznym życiu, jest często, niewiedza, ociężałość z tym bezpośrednio związana i brak odwagi w realizacji nowych, często nieznanych lub nie w pełni rozpoznanych i odpowiednio sformułowanych zadań.
Dlaczego w Polsce dobrze się już ma medyczno-farmaceutyczna mafia? Dlaczego wmawia się nam konieczność różnego rodzaju szczepień, zwanych dla zmylenia szczepieniami ochronnymi?
Dlaczego nasza niby dobra zmiana nie radzi sobie z wieloma problemami albo rozwiązuje je zbyt wolno?
Dlaczego wyczuwam coś w rodzaju lęku, czy niepewności wśród naszych aktualnych władców?
Myślę, że jedną z głównych przyczyn jest właśnie ich niewiedza, ich nieprzygotowanie do pełnienia tak ważnych i odpowiedzialnych zadań w państwie. Ale problem ten można rozwiązać nawet na kilka sposobów.
Aktualnie p. premier odbywa narady z poszczególnymi ministrami. Takie narady powinny być poprzedzone merytorycznym szkoleniem niemalże wszystkich naszych ministrów. Są już dostępne na rynku, nawet dla każdego z nas, zwykłych obywateli, cztery podstawowe książki wydane przez wyd. Biały Kruk:
„Dialogi o naprawie Rzeczypospolitej - rozmawiają Krzysztof Szczerski i Leszek Sosnowski”,
„Wygaszanie Polski”,
„Repolonizacja Polski”
oraz książka p. Janusza Szewczaka   - "Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy". 
            One powinny być przestudiowane na takiej właśnie naradzie. I dopiero potem można naradzać się, co należy robić w poszczególnych ministerstwach.

            Są ludzie, którzy chcą pomóc tej naszej władzy. Tylko wydaje mi się, że ta nasza władza nie bardzo chce skorzystać z tej pomocy. Niektórym naszym władcom chyba wydaje się, że oni sami wiedzą najlepiej, co i jak mają zrobić i, nie chcą w to uwierzyć, że w Polsce, a może i poza Polską, znajdować się mogą ludzie, którzy i wiedzą więcej, i wiedzą lepiej i potrafią te zadania wykonać lepiej i szybciej od naszych aktualnych mędrców-ministrów.
            Ale tu już jest rola p. premier i świadomość, że chodzi nam wszystkim o odbudowanie Polski, a nie tylko o odbudowanie Polski przez PiS.

            Ale najbardziej bolesnym utrapieniem, z mojego punktu widzenia, są  media patriotycznych, edukacja narodowa i ‘służba zdrowia’.
            Nawet tzw. nasze mediach najwięcej miejsca poświęcają już od dawna p. Krajewskiemu, p. Petru, czy p. Wałęsie. Czy nie ma już innych ważniejszych tematów i problemów do omówienia i rozwiązywania w Polsce?
            Problemów w Polsce nie rozwiąże ani sam p. Jarosław Kaczyński, ani sam PiS, ani żadna koalicja partyjna. Polskę może odbudować tylko świadomy swych obowiązków naród polski, Polacy mieszkający w Polsce we współpracy braterskiej z Polakami mieszkającymi poza krajem. (Dla jasności tylko dodam, że nie z Polonią, ale z Polakami mieszkającymi poza krajem. Trzeba zaprzestać już dzielenia Polaków. Te podziały na Polaków i Polonię służyły dobrze władcom w PRL-u. Dzisiaj trzeb Polaków łączyć a nie dzielić).
            Zarówno media, kiedyś zwane publicznymi, jak i edukacja szkolna, muszą być przedsięwzięciami natury patriotycznej. Bez udziału mediów, szkoły, kościoła i rodziny nie odbudujemy ducha patriotycznego w narodzie polskim, a więc i nie odbudujemy Polski. A to duch daje moc człowiekowi. Same mięśnia i rozum nie wystarczą. Pamiętajmy – Polak, to C+U+D.
                       
            Tych naszych polskich utrapień jest oczywiście o wiele więcej. Mam nadzieję, że tych kilka przykładów wystarczy, aby zmobilizować naszych aktualnych i przyszłych władców oraz Polaków w kraju i poza krajem do wspólnego poważnego, mądrego i odważnego wysiłku do walki ze złem w Ojczyźnie naszej.
            Walkę zła z dobrem, która się ciągle jeszcze w Polsce toczy, z naszej winy też, musimy zastąpić walką dobra ze złem. Inaczej Polski naszych marzeń nie odbudujemy.
Tolerować zła nie możemy. A zło i miernotę z naszego życia możemy wyeliminować stosując m.in. np. radę podaną przez p. Stanisława Jerzego Leca.


Nie jest chyba wielkim odkryciem, gdy przyjmiemy, że w Polsce ciągle brak nam patriotycznych ekspertów w wielu dziedzinach naszego życia. A już na pewno partyjnych ekspertów.
Najbardziej obnażyli nam swoje umysły, serca i możliwości, ci, którzy do niedawna byli naszymi władcami. A dzisiaj nawet nie potrafią być prawdziwą opozycją, delikatnie rzecz ujmując. To ludzie podli, zdrajcy, złoczyńcy i złodzieje. Wrogowie Polski i Polaków. 
Nasi aktualni władcy też nie są jeszcze naszą wymarzoną elitą, znakomicie przygotowaną do władania Polską i Polakami. Dopiero, jeśli tego zapragną, a my im w tym pomożemy, to jest nadzieja, że doczekamy się jeszcze za naszego żywota prawdziwie polskich elit zdolnych i w pełni przygotowanych do służby państwu i narodowi polskiemu.
Do rządzenia państwem i narodem polskim, szczególnie w tak trudnych i często wrogich nam warunkach nie wystarczy tylko umiejętność manipulowania słowami, podkreślania swoich zasług przed kamerami telewizyjnymi i w innych mediach. Dzisiaj władcy nasi muszą posiadać wiedzę, umieć korzystać z pomocy i mądrości innych obywateli, mieć szacunek nie tylko dla swoich mocodawców i sponsorów, ale przede wszystkim dla najbiedniejszych obywateli i umieć udzielać im pomocy nawet, jeżeli oni sami nie mają odwagi o to prosić, czy domagać się.
Najważniejszymi obywatelami w Polsce są ludzie najbiedniejsi.
Kształcenie i wychowanie w Polsce musi obejmować nie tylko elity społeczeństwa, ale i całe społeczeństwo. Bo każde elity, nawet nasze elity wymagają ciągłej kontroli. A najwłaściwszą kontrolą i bogactwem państwa są jego obywatele, świadomi służby swojej Ojczyźnie.
Polska potrzebuje dzisiaj, jak to powiedział Sł. B. ks. Stefan kardynał Wyszyński – nowych ludzi plemię!
Zob. http://www.eczyzo.com/2017/01/tu-chodzi-o-nowych-ludzi-plemie.html


Czy należycie troszczymy się dzisiaj o te najważniejsze cele, żeby Polska była zdrowa, mądra i silna? Silna nie tylko militarnie i gospodarczo, ale przede wszystkim silna duchem.

No comments:

Post a Comment