Monday, 2 January 2017

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi –Homilia o. Kazimierza Kozickiego, OMI Toronto

Łk 2, 16-21

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.
A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym nazwał Je anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

                         „Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z Niewiasty”

          W oktawie, czyli w ósmym dniu po Bożym Narodzeniu, kiedy według kalendarza cywilnego przypada pierwszy dzień nowego roku, katolicy świętują Macierzyństwo Maryi Matki Bożej i wraz z Nią radują się faktem, że Jej Boski Syn otrzymał ludzkie imię – Jezus. A myślę, moi Drodzy, że powinniśmy sobie cenić ten ogromny nasz katolicki przywilej, jakim jest znajomość Maryi i cześć, jaką względem niej żywimy.
          Cornelia Otis Skinner, nie będąca katoliczką, odwiedzając Rzym zobaczyła Madonnę Sykstyńską, namalowaną przez Rafaela. Oczarowana Jej pięknem napisała wzruszający wiersz:


„Nie znałam Cię wcześniej – 
nikt mi nie powiedział,
że jesteś Matką czułą i troskliwą.
Odczuwam boleśnie
brak Twojej pociechy,
o wiarę proszę, najprostszą, lecz żywą.

Spójrz, Matko łagodna
na łzy, które płyną,
gdy dziecko klęcząc błaga Twej opieki.
Niech twarz Twa pogodna
mój smutek uleczy
i nie pozwoli zgubić się na wieki.

          Dzisiejsze święto zaprasza i zachęca nas wszystkich, by zwrócić się do Maryi z podobnie czułą tęsknotą i miłością. A jest to tym bardziej uzasadnione, że jest Ona nie tylko Matką Jezusa, lecz także Matką Kościoła oraz Matką każdej i każdego z nas.
          Katolicka nauka o Macierzyństwie Maryi ma za sobą ogromny wysiłek teologów, zwłaszcza pierwszych Ojców Kościoła i bogatą, pełną dramatyzmu historię. Kościół bowiem od samego początku usilnie rozwijał swoją teologię dotyczącą tajemnicy Chrystusa i roli, jaką w dziele Odkupienia, zgodnie z księgami Pisma świętego, odegrała Jego ziemska Matka – Maryja.
W Składzie Apostolskim, który jest najstarszym wyznaniem naszej wiary mówimy, że „wierzymy w Jezusa Chrystusa, który się począł z Ducha Świętego i narodził się z Maryi Panny”. Określenia Boża Rodzicielka, Bogurodzica, po grecku Theotokos, zaczęto używać w odniesieniu do Maryi w Aleksandrii, w Egipcie, już w II wieku i niebawem rozpowszechniło się ono w całym Kościele.
          Jednakże w V wieku przeciw temu tytułowi ostro wystąpił patriarcha Konstantynopola, Nestoriusz, domagając się, by go zaniechano. Bo „jakże stworzenie może być matką Stwórcy?” – mówił. Według niego w Chrystusie były nie tylko dwie natury – boska i ludzka, ale także dwie osoby, połączone ze sobą jedynie zewnętrznie, przez miłość, i nie stanowiące organicznej, osobowej jedności. Jezus, jego zdaniem, nie był więc Bogiem, ale tylko człowiekiem, w którym Syn Boży zamieszkał jakby w świątyni. W związku zaś z tym Maryja nie zrodziła Boga-Człowieka, mówił, lecz tylko Jezusa, człowieka, w którym potem zamieszkała Druga Osoba Boska. Dlatego też uważał, że nie można Jej nazywać Bożą Rodzicielką. Tytuł ten może być używany co najwyżej w przenośni, twierdził, podobnie jak mówi się o tej czy tamtej kobiecie, że jest matką księdza albo biskupa. Wiadomo bowiem, że nie urodziła ona biskupa ni księdza, ale zwyczajne, nieporadne dziecko, które potem dopiero zostało biskupem albo kapłanem.
          Tymczasem inni biskupi, z patriarchą Aleksandrii, świętym Cyrylem na czele, byli innego zdania. Kościół wierzył od samego początku – mówili – że Chrystus jest odwiecznym Synem Boga. Jest On zrodzony z Ojca zanim cokolwiek zaczęło istnieć. Po raz drugi natomiast narodził się w czasie, w ludzkiej naturze, czyli jako Człowiek, z Maryi Dziewicy. Jest On jedną, niepodzielną osobą mającą dwie natury: boską i ludzką. Dlatego też każdy, kto mówi, że Maryja jest Matką Jezusa, ale nie jest Matką Boga, dzieli Go na dwie osoby. Tego zaś absolutnie nie można przyjąć. Ta sama osoba, która została przed wiekami zrodzona z Boga, została poczęta w czasie w swojej ludzkiej naturze, w łonie Maryi, i przez Nią zrodzona w Betlejem.
Bóg-Człowiek jest jedną osobą i w związku z tym, że Maryja jest Matką Jezusa, może też być słusznie nazywana Matką Boga.
          Celem rozstrzygnięcia wynikłego sporu w roku 431 około dwustu ówczesnych biskupów zebrało się na soborze w kościele Najświętszej Maryi Panny w Efezie, na terenie dzisiejszej Turcji. Tłum wiernych tłoczył się od rana przy drzwiach świątyni oczekując w udręczeniu i niepewności na ich decyzję. Ludzie chcieli bowiem wiedzieć z całą pewnością czy Jezus jest Synem Bożym czy nie; czy Maryja jest Bożą Rodzicielką czy nie.
22 czerwca 431 roku o zmierzchu drzwi kościoła się otworzyły i jeden z biskupów zaczął czytać orzeczenie: „Jezus jest Synem Bożym, Maryja jest Matką Boga, Bogurodzicą...”. Wierni przerwali mu wołając z radością: „Boża Rodzicielka, Boża Rodzicielka”, i cały tłum rozpłynął się po ulicach miasta w procesjach z pochodniami w rękach, powtarzając entuzjastycznie: „Matka Boga, Bogurodzica, Theotokos!”  „Całe miasto tonęło w światłach i huczało od radości – pisał w liście do swoich wiernych święty Cyryl.  – Przed nami szły niewiasty wymachując kadzielnicami, a lud towarzyszył nam aż do naszych mieszkań”.
I trzeba przyznać, że ta decyzja biskupów obroniła tajemnicę Bożego Narodzenia, która właśnie niesie prawdę, że przedwieczny Syn Boga przyszedł na świat w ludzkim ciele poprzez Maryję, swoją ziemską Matkę.
          Kiedy mówimy, że Maryja jest Matką Boga nie mamy na myśli tego, oczywiście, że jest Ona Matką Jezusowego Bóstwa. Absolutnie, nie! Ona jest Matką ludzkiej natury Boga, który z miłości ku nam zechciał stać się Człowiekiem. I to jest właśnie zdumiewająca prawda naszej wiary, prawda, którą uroczyście dzisiaj świętujemy.
          Jakkolwiek jednak chrześcijanie od wieków czczą Maryję, jako Matkę Chrystusa, to szczególnie bliska jest Ona milionom matek, które podobnie jak Ona znają trud i radość macierzyństwa i przez wiele lat bywają zatroskane o losy swoich dzieci.
          Norweska powieściopisarka, Sigrid Undset (1882 – 1949), laureatka nagrody Nobla, matka kilkorga dzieci, wychowująca jednocześnie troje dzieci męża z jego pierwszego małżeństwa, tak pisała o czci Maryi: „Jeżeli wierzymy, że Bóg zbawił nas, biorąc nasze ciało i naszą krew, to względem Tej, w której łonie ukształtował to ciało, powinniśmy mieć szczególną cześć, powinniśmy żywić uczucie jedyne, niepodobne do żadnego innego uczucia. Powinniśmy być względem Niej pełni szacunku, delikatności i współczucia wobec Jej niewypowiedzianych cierpień, a równocześnie pełni radości płynącej z faktu, że w Królestwie Bożym zajmuje Ona miejsce szczególne”. 
          Jednocześnie pisarka była przekonana, że macierzyństwo każdej matki, uświęcone przez Maryję, jest rzeczą świętą i godną wielkiego szacunku. Mówiła, że każda dobra matka jest kimś wyższym od ministra, bo jest niezastąpiona w swych funkcjach, podczas gdy większość ministrów można zastąpić w każdej chwili i to zazwyczaj z pożytkiem.
Natomiast pod adresem kobiet, aby uświadomiły sobie, jak wielką podejmują odpowiedzialność, dając życie dziecku, powiedziała: „Kobieta nie może stać się nikim lepszym jak dobrą matką, ale też nikim gorszym jak złą matką”.
          Kiedy w 1928 roku otrzymała nagrodę Nobla, Norwegia uczciła ten fakt urządzając 7 grudnia w Oslo wielką uroczystość, podczas której wręczono pisarce olbrzymi laurowy wieniec. Następnego dnia, to znaczy w święto Niepokalanego Poczęcia Maryi, zaniosła ona ten wieniec do katolickiego kościoła i złożyła przed ołtarzem Matki Bożej.
          Mówiąc o Macierzyństwie Maryi nie sposób pominąć faktu, że jest Ona nie tylko Matką Jezusa, lecz także Matką Kościoła. Chrystus bowiem i Jego Kościół są złączeni ze sobą tak ściśle, jak winne gałązki ze swoim krzewem i głowa z pozostałymi członkami ciała. I podobnie jak nie można rozdzielić Chrystusowego Bóstwa i Człowieczeństwa, tak nie można oddzielić osoby Chrystusa od Jego Ciała, którym jest Kościół. Dlatego Sobór Watykański II mówi: „wyznajemy, że Maryja jest Matką Chrystusa i Matką Kościoła”.  
          Ponieważ zaś Kościół to nic innego jak Lud Boży odkupiony przez Chrystusa i zgromadzony w jedno w Duchu Świętym, jest sprawą oczywistą, że Maryja jest Matką każdej i każdego z nas, którzy ten Lud stanowimy. Każdy z nas bowiem żyje życiem Jezusa, Syna Maryi, życiem, które otrzymał od Niego na chrzcie świętym. Wisząc na krzyżu i patrząc na Jana Apostoła Jezus o każdym z nas powiedział do Maryi: „oto syn Twój”, i każdemu z nas dał Ją za Matkę: „oto Matka twoja”. Dlatego ostatni Sobór uczy, że Maryja jest naszą Matką w porządku łaski.
          To potrójne Macierzyństwo Maryi, które dzisiaj w Kościele uroczyście świętujemy, rozpoczęło się – jak zapewne pamiętamy – w chwili, kiedy anioł Pański oznajmił Maryi w Nazarecie Boży zamiar i kiedy Ona odpowiedziała: „fiat”, niech tak się stanie.
          W ostatni dzień któregoś roku pewien mężczyzna powiedział do swego kolegi: „Słyszałeś? Nasz rząd i naukowcy postanowili dodać do długości nowego roku jedną sekundę!” „To wspaniale – opowiedział żartobliwie jego rozmówca – w nadchodzącym roku będzie można zrobić dużo więcej niż w tym, który mija”. Tamten mu odrzekł: „Cóż wielkiego możesz zrobić w ciągu jednej sekundy?” „Mogę powiedzieć „fiat”, niech się stanie”, odparł.
          Dzisiaj, kiedy rozpoczynamy Nowy Rok kalendarzowy, postarajmy się znaleźć jedną sekundę, by za Maryją powiedzieć Panu Bogu „fiat”, „tak”, „niech się stanie to, co dla mnie, Ojcze, przewidziałeś”. A później, podobnie jak Maryja, zachowujmy wszystkie sprawy, które nas spotykają i wokół nas się dokonują i rozważajmy je w swoim sercu. Wtedy naprawdę nic nie będzie dla nas niemiłym zaskoczeniem ani przykrą niespodzianką, gdyż będziemy w tym widzieli doskonały zamiar Ojca, który nas kocha i czuwa nad tym, by najlepsze nasze życzenia, które wzajemnie sobie dzisiaj składamy i w odniesieniu do nas samych i naszych najbliższych, stały się rzeczywistością.
     A chociaż w rozpoczynającym się dzisiaj roku 2017 upływa 500 lat od wystąpienia Lutra i narodzin protestantyzmu, 300 lat od powstania masonerii i 100 lat od wybuchu komunistycznej rewolucji sowieckiej, które to wydarzenia przyniosły ogrom bólu ludzkości, i po których dotąd jeszcze wiele ran się nie zabliźniło, nie traćmy ducha, nie poddawajmy się lękowi i nie wpadajmy w przerażenie.

Upływa bowiem także 100 lat od objawień Matki Bożej w Fatimie, gdzie zapewniła, że ostatecznie zatriumfuje Jej Niepokalane Serce. Zachowajmy więc ufność. Jesteśmy wszak o 100 lat bliżej Jej zwycięstwa. Święta Boża Rodzicielka wszystkich, którzy pokładają nadzieję w Jej Synu będzie wspierała w ich codziennych zmaganiach, rozproszy wszelkie ciemności i przez wszystkie zawirowania, niepewności i zdradliwe zakręty życia, przeprowadzi bezpiecznie.

No comments:

Post a Comment