Saturday, 4 February 2017

Mieszkanie +

Niedawno powiedziałem w jednym z kościołów warszawskich,
że polską racją stanu nie jest
trzydzieści milionów,
ale pięćdziesiąt, sześćdziesiąt ... dziewięćdziesiąt...
Tylko za tę cenę zdołamy się utrzymać na tej ziemi.

Ks. Stefan kardynał Wyszyński

            Coraz więcej i głośniej mówi się i pisze o kolejnym ważnym projekcie dobrej zmiany pod nazwą „Mieszkanie +”. Ponieważ niektóre dobre zmiany jawią mi się raczej jako drobne, a nie ‘dobre’, więc pozwolę sobie w tym przypadku na kilka uwag tak na wszelki wypadek.
            Zdaję sobie sprawę z tego, że marzenia nasze nie zawsze mogą być wszystkie i od razu zrealizowane. Niewątpliwie brakuje w Polsce mieszkań, od lat. Niewątpliwie mamy do czynienia z ogromnym problemem demograficznym w Polsce. Przyczyn jest wiele, brak pracy, brak godziwej zapłaty i wiele, wiele innych. Jedną z nich jest oczywiście brak mieszkań. Ale, nie tylko mieszkań. W tym miejscu trzeba postawić jeszcze jedno pytanie - mieszkań, ale jakich?

            Chcielibyśmy wreszcie w Polsce żyć po polsku, a nie po rosyjsku, po niemiecku, czy po unijnemu. W Rosji, przepraszam w ZSRR, kiedy budowano nowe mieszkania, nowe bloki, to na piętrach była często jedna wspólna łazienka i jedna wspólna kuchnia. W PRL-u w tym samym czasie budowano bloki składające się z klitek, a nie mieszkania dla ludzi, dla rodziny. Sam mieszkałem przez jakiś czas w Warszawie za Żelazną Bramą w tzw. kawalerce z jedną żoną i dwójką dzieci. To był koszmar!
            Ks. prymas Wyszyński wołał wtedy, przytoczę nieco dłuższy cytat:
Byłoby rzeczą tragiczną, gdyby Naród szanujący wolność, umiejący walczyć „za naszą i waszą wolność” sam dla siebie stał się grabarzem!
            Lekarz nadal musi pozostać lekarzem – obrońcą życia, a nie mordercą i grabarzem!
            Pielęgniarka nadal ma stać godnie w swej zaszczytnej służbie życiu, z wzorem Maryi, Świętej Bożej Karmicielki, Pierwszej Pielęgniarki Boga-Człowieka.
            Matka ma pamiętać, że jeszcze w Raju nazwano ją matką życia, nie śmierci.
            Ojciec musi wiedzieć, że zasadniczym nakazem jego pracy i powołania jest służba rodzinie!
         Społeczeństwo musi pamiętać, że największym jego skarbem jest rodzina. Jeśli cała polityka społeczna i ekonomiczna Narodu ma być zdrowa, musi być polityką rodzinną, która przyznaje rodzinie coraz większe prawa i stwarza jej coraz lepsze warunki bytowania.
         Architekci, inżynierowie muszą budować nie klatki na kury, ale gniazda rodzinne”.

            Dzisiaj ten głos jest również aktualny i ważny. Aby zapobiec tragedii demograficznej w Polsce nie wystarczy tylko wybudować odpowiednią liczbę mieszkań, odpowiednią liczbę bloków mieszkalnych z klitkami do spania. Plus w projekcie „Mieszkanie +” musi mieć odpowiednie znaczenie.
Polskie rodziny, aby wrócić do życia w Polsce po polsku muszą znowu być rodzinami wielodzietnymi i wielopokoleniowymi. Tak, tak, to nie jest żadne marzenie ściętej głowy. To jest dzisiaj konieczność życiowa. Spójrzmy jeszcze na jeden cytat, na inną radę ks. prymasa Wyszyńskiego umieszczoną na początku tego tekstu.
W owym czasie w PRL-u mówiło się dość głośno, że 30 mln Polek i Polaków Polsce wystarczy. A ks. prymas Wyszyński wtedy wołał – że polską racją stanu nie jest trzydzieści milionów, ale pięćdziesiąt, sześćdziesiąt ... dziewięćdziesiąt...
Tylko za tę cenę zdołamy się utrzymać na tej ziemi.
Weźmy i ten głos ks. prymasa pod uwagę, żeby znowu dobra zmiana nie okazała się tylko drobną zmianą.

P.S.
Tak się pięknie złożyło, że nasz syn z synową i małym dzieckiem zamieszkali w naszym bloku. Co za radość i wzajemna pomoc. A chyba najbardziej cieszy się z tego mała, 8-mio miesięczna Ella. Kiedy przychodzimy do ich mieszkania ucieka od razu w objęcia babci i cieszy się ogromnie, że widzi kogoś innego jeszcze. Kiedy ‘przychodzi’ do nas ma zupełnie nową radość i nowe przeżycia. Mieszkanie syna nie jest jeszcze w pełni urządzone. U nas za to jest pełno książek, obrazów na ścianach, roślin w doniczkach i … dwa koty. Najbardziej cieszą ją koty. Jeden, burek nie chce się z nią w ogóle bawić, prycha i ucieka od niej. Ale drugi przekupywany smakołykiem pozwala się przez chwilę dziecku ze sobą pobawić. Ella na ich widok zawsze wydaje sobie zrozumiałe dźwięki i goni, jeszcze z pomocą dorosłej osoby, w ich kierunku. Ogląda też obrazki i książki i … obrywa liście z kwiatów oraz odwiedza wszystkie kąty.
Rozwój tego dziecka jest naprawdę dla nas wszystkich wielką radością, zdumieniem i wielką łaską. Mieszkania nasze są dość duże, więc dziecko i więcej dzieci mają sporo miejsca do zabawy i do nauki. W naszym mieszkaniu wychowaliśmy czwórkę naszych, dzisiaj już dorosłych dzieci, bez żadnych kłopotów. Oni również cieszą się razem z nami małą doroślejącą w oczach Ellą, oglądając ją na zdjęciach i poprzez Skype co tydzień, chociaż przebywają hen daleko w Australii i Nowej Zelandii.

Bogu dzięki za te wszystkie łaski! 

No comments:

Post a Comment