Saturday, 29 April 2017

„Polityka” i „politycy”

Wszelka władza w państwie,
początek swój i koniec
bierze z woli narodu,
a nie z woli partii politycznych

            Z polityką jest podobnie, jak z demokracją. Istnieje wiele określeń i moim zdaniem, żadne nie oddaje dzisiaj istoty spraw. Nie będę wnikał w te teorie, bo nie czuję się na siłach. Można o tym przeczytać w internecie.
            Nam zwykłym ludziom wmawia się, przede wszystkim, że polityka, to brudne sprawy, to zajęcie wyłącznie dla polityków.
            Owszem można też często usłyszeć, definicję podaną jeszcze przez Arystotelesa, że polityka to sztuka rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. Lub wersja nieco uwspółcześniona, ze polityka, to służba państwu i narodowi, której celem jest dobro wspólne.
            Przyjmijmy, że to jest właśnie nasza definicja polityki, że tak chcielibyśmy widzieć politykę realizowaną w Polsce.

            Chociaż często słyszymy, a może i wierzymy, że taką właśnie politykę uprawia się w Polsce, przynajmniej od przeszło roku, to przecież gołym okiem widać, że ani dzisiaj ani tym bardziej wczoraj władze w Polsce ani nie służą w pełni państwu i narodowi, ani nie troszczą się w pełni o dobro wspólne.
            Zwraca na to uwagę wielokrotnie w swoich publicystycznych książkach p. prof. Piotr Jaroszyński, że w Polsce owszem mamy demokrację, ale demokrację partyjną. Nawet w tzw. wyborach demokratycznych nie wybieramy żadnych naszych reprezentantów do Sejmu, tylko wybieramy partię, lub koalicję partii politycznych, które w wyniku wyborów przejmują władzę w Polsce.
            Dalej toczy się już głównie walka pomiędzy partiami politycznymi. Chyba najjaskrawiej widać to obecnie. Realizowane są programy zwycięskiej partii. Partie, które przegrały wybory wcale nie myślą i nie pracują nad tym, aby zaproponować narodowi nowy lepszy od aktualnego program rozwoju państwa i dobrobytu obywateli. Ich głównym aktualnie zadaniem jest przeszkadzać rządzącej partii w realizacji ich programów i doprowadzić różnymi metodami do zdobycia władzy. Inaczej ujmując, prowadzą walkę z Polską i Polakami wszelkimi metodami.
            Zło zatem, moim zdaniem tkwi w systemie politycznym. W systemie, w którym dopuszcza się istnienie a nawet finansowanie przez naród partii wrogich Polsce i Polakom, partii po prostu antypolskich.
            Bodajże wczoraj dowiedzieliśmy się, że powstaje w Polsce jeszcze jedna partia polityczna pod wodzą p. Kornela Morawieckiego.
            Czemu służą dzisiaj partie polityczne?
            Moim zdaniem głównie temu, aby dzielić a nie łączyć naród.
            Ponadto są to wylęgarnie i przechowalnie „polityków”; biorę to słowo w cudzysłów, bo skoro nie mamy prawdziwej polityki, to oczywiście nie mamy również prawdziwych polityków. A jakich mamy, to najlepiej widać, gdy od przeszło roku odkryli swoje oblicza ‘politycy’ z PO, PSL i … innych partii i partyjek. Dla wielu z nas wartość tych ludzi była rozpoznana już od dawna. Ale dzisiaj nawet ich poplecznicy mogą się tylko ich wstydzić, delikatnie ujmując.
            Powodem, że raz jeszcze piszę o tych problemach jest spacerowa rozmowa z moim synem Karolem. Zaczęliśmy od tego, jakich to ‘polityków’ mamy dzisiaj na świecie, w Europie i w Polsce. I wtedy Karol zwrócił mi uwagę, że nie tak dawno znalazł w internecie tekst właśnie o polityce i politykach bez cudzysłowu.
Oto link do tego tekstu: http://www.bartleby.com/55/3.html.
A to istotny fragment z tego tekstu:
             Almost immediately after leaving Harvard in 1880 I began to take an interest in politics. I did not then believe, and I do not now believe, that any man should ever attempt to make politics his only career. It is a dreadful misfortune for a man to grow to feel that his whole livelihood and whole happiness depend upon his staying in office. Such a feeling prevents him from being of real service to the people while in office, and always puts him under the heaviest strain of pressure to barter his convictions for the sake of holding office. A man should have some other occupation—I had several other occupations—to which he can resort if at any time he is thrown out of office, or if at any time he finds it necessary to choose a course which will probably result in his being thrown out, unless he is willing to stay in at cost to his conscience”.
            Główna myśl wypływająca z tego tekstu jest mniej więcej taka.
            Rozgonić na cztery wiatry dzisiejszych ‘polityków’ a tym samym i dzisiejsze partie polityczne, i te polskie i te antypolskie, gdy ograniczymy się tylko do spraw polskich.
Nie ma nigdy więcej ‘zawodu’ – polityk. Polityk, to służba a nie zawód. Nie pasożyt, nie nierób, czy nawet wróg Polski i Polaków, ale obywatel na służbie.
            Definiujemy system polityczny i system wyborczy tak, aby władzę w kraju przekazywano na 1-2 kadencje w ręce rzeczywiście reprezentantów narodu, ale jednostek najwybitniejszych, najbardziej zaufanych i godnych pełnienia służby dla dobra państwa i narodu, dla dobra wspólnego. Są to zwykli obywatele, którzy po skończeniu swoich kadencji, po skończeniu służby powracają go swoich zawodowych obowiązków. A na ich miejsce wybieramy kolejnych.
            Nie jestem ani politykiem, ani politykierem, ani też politologiem, więc pozostawiam te myśli ekspertom, ale nie „politykom” tylko obywatelom zatroskanym o losy Polski i Polaków. Może uda nam się, jak Bóg da, wytępić kiedyś w Polsce wszelkiej maści „polityków” i wszelkiej maści partie polityczne i stworzyć system, w którym obywatele będą mieli wreszcie coś do powiedzenia i możliwości działania dla dobra Polski i Polaków, dla dobra wspólnego, a nie partyjnego. Obywatele a nie działacze partyjni, zawodowi „politycy”!

            Oczywiście do realizacji tej koncepcji trzeba wychować naród, trzeba wychować elity tego narodu. Żeby nigdy więcej takie kreatury, jak p. Tusek, p. Kopacz, p. Komorowski, p. Niesiołowski, czy p. Korwin-Mikke i tysiące innych nie zostawali wiecznymi „politykami’”, żeby nigdy już nie pełnili odpowiedzialnych funkcji w państwie i nigdy nie reprezentowali Polski i Polaków. To wstyd i hańba przede wszystkim dla Polski i Polaków. Bo oni nie znają wstydu, nie wiedzą, co to hańba, nie wiedzą, co to służba, nie wiedzą, co to godność Polaka.

No comments:

Post a Comment